poniedziałek, 27 maja 2013

XVIII.



W mojej głowie było mnóstwo myśli. Czy dobrze zrobiłem że jej powiedziałem ? Czy ona będzie mnie traktowała jak wcześniej ? Miałem dylemat. Wyczuła to chyba i przytuliła mnie.
-Kocham cię mimo to.
Poczułem jak ciepło otacza moje serce. Złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku. Wszystkie moje problemy zniknęły. Kiedy czułem jej dotyk byłem spokojny. Zaczął kropić deszcz. Ale my byliśmy zajęci czym innym. Caroline odsunęła się na chwilę.
-Po raz drugi spełniłeś moje marzenie !
Zrobiłem zdziwioną minę. O co jej chodziło ?
-Nooo wiesz pocałunki w deszczu i te sprawy.
-Ah no tak ! Masz jeszcze jakieś marzenia ?  - spytałem całkiem  poważnie.
-Moje marzenie stoi przy mnie.
Zacząłem się obracać wokół.
-Gdzie ?
-To ty !
-Oh no tak ! – powiedziałem.
-A twoje marzenia ?
-Mieć cały świat przy sobie.
-Ale Niall to niemożliwe !
-A co robię teraz ? Mam swój świat przy sobie. Ty jesteś moim światem Caroline !
Zrobiła się różowa. Lubiłem kiedy się rumieniła to było takie słodkie. Zjechałem dłońmi w dół i lekko ścisnąłem jej pośladki.
-Ej ! – lekko podskoczyła.
-Chodźmy usiąść. – powiedziałem ruszając w stronę ławki.
Siedzieliśmy w ciszy. Deszcz siąpił ale z mniejszą siłą. Nagle Caroline przerwała to.
-Niall czy ty go zabiłeś ? –spytała wiercąc we mnie dziurę swoim spojrzeniem.
-Nie. Powiedziałem patrząc przed siebie.
-Spójrz na mnie.
Spojrzałem jej w oczy. Moje były wypełnione łzami.
-On żyję. Nic poważnego mu się nie stało.
-To dlaczego Logan siedzi nadal w więzieniu ?
-Jego wyrok wynosi 3 lata. Narkotyki, alkohol, przekroczenia na drodze i uszczerbek na zdrowiu.
-Aha. Niall jedźmy już. Źle się czuję.
-Ok już dzwonię.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i wstaliśmy idąc na parking. Czekaliśmy w umówionym miejscu. Caroline położyła swoją dłoń na moim ramieniu.
-Niall słabo mi.
Tylko tyle zdążyła powiedzieć. Po tych słowach osunęła się na ziemie. Przykucnąłem przy niej. Zacząłem ją szturchać ale nic to nie dawało. Chwyciłem ją i zacząłem biec w stronę wejścia do szpitala. Ratownicy stojący przy drzwiach wzięli ją i pobiegli do środka. Pobiegłem za nimi. Zatrzymano mnie przed wejściem na salę przyjęć. Siedziałem na krześle i czekałem aż coś powiedzą. Nikt nic nie wiedział. Po chwili spostrzegłem, że w moją stron biegną chłopaki razem z dziewczynami.
-Co jest ? – zapytała Dan.
Nic nie powiedziałem. Rzuciłem się w ramiona Liam’a i zacząłem płakać.
-To nic poważnego ! Zobaczysz. Caroline jest silna. – pocieszała mnie dziewczyna.
-Jeszcze kilka godzin temu lekarz powiedział, że to angina. A później zemdlała. Opadła na ziemię.
Nadal trwałem w uścisku z Liam’em. Gładził mnie po plecach wiedział, że mnie to uspokaja. Nie płakałem już ale w jego ramionach czułem się bezpiecznie. Zachowywałem się jak baba, ale mojego życia nie było przy mnie. Bez niej czułem się inny. Taki pusty i bez emocji. Moja księżniczka zostawiła mnie samego.
-Czy jest tu pan Horan ? –zapytał znajomy głos.
Obróciłem się i zobaczyłem lekarza.
-Co z nią jest ? – zapytałem ocierając łzy.
-Omdlenie jest spowodowane stresem. Dziewczyna jest bardzo spięta. Przewidujemy również, że jej organizm jest wycięczony chorobą. Wirus za szybko się rozwinął i ciało nie zdążyło się obronić.
Odetchnąłem z ulgą.
-Czy mogę ją odwiedzić ?
-Tak ale chwilkę. A i mam pytanie. Czy wie pan może gdzie są rodzice ? Jest ona pełnoletnia ale jednak wolałbym z nimi porozmawiać. Dziewczyna waży o wiele za mało. To też jeden z powodów omdlenia.
-Jej rodziców nie ma. Są w pracy za granicą. Ale kiedy wrócą skieruje ich do pana.
-Dziękuję. Idź już do niej idź !
Pobiegłem w stron wskazanych drzwi. Zastałem tam leżącą Caroline. Była blada a jej włosy były związane w koczka na czubku głowy. Pod jej oczami były fioletowe cienie. Siadłem na krześle przy łóżku. Złapałem jej dłoń i pocałowałem jej wierzch.
-To moja wina. –szlochałem.-obciążyłem cię moją przeszłością. Nie mogę ci zapewnić, że zawsze będę z tobą jestem beznadziejny Caroline !
-Cicho. Kocham cię ! I to wcale nie jest twoja wina. To ja wszystko przeżywam. I to ja miałam marzenie o całowaniu w deszczu.
Uśmiechnąłem się. Nawet w takiej poważnej sytuacji dała coś od siebie.
-Ale teraz idź po herbatę kochanie. Proszę !
Z punktu widzenia Caroline
Kiedy Niall wyszedł oderwałam od mojej ręki wszystkie kroplówki i przewody. Nie zamierzałam zmoczyć łóżka a tym bardziej nie zamierzała do tego czegoś sikać. Szybko ruszyłam do łazienki podtrzymując ścian żeby nie upaść. Kierowałam się przed siebie. Nie wiedziałam gdzie idę. Po kilku minutach drogi znowu znalazłam się w tym samym miejscu. No pięknie zgubiłam się. Zobaczyłam, że na ścianie wisi tablica. Byłam właśnie na pediatrii. Weszłam do jakiejś Sali. Były tam kolorowe ściany i misie. Moją uwagę zwróciło łóżku, którym leżała dziewczynka z chustką na głowie. Była przykryta kołdrą na której było One Direction. Uśmiechnęłam się do siebie. Dziewczynka spojrzała na mnie.
-Cześć jestem Caroline. Zgubiłam się. Nie wiesz może gdzie jest toaleta ?
-Nie, ale możesz skorzystać z mojej. – wskazała.
Szybko weszłam do pomieszczenia i załatwiłam swoją potrzebe. Umyłam ręce i wyszłam. Teraz dziewczynka siedziała na łóżku.
-Masz ładną pościel wiesz ?
-Wiem. Pani lekarka mi ją dała. Ona wie, że ich kocham.
-A wiesz, że ja też ich kocham ! A najbardziej jednego. Niall’a . – wskazałam na pościel.
-Ja kocham Harry’ego. To mój mąż !
-Och cudownie ! A jak ma na imię pani Styles ?
-Nicole.
-Bardzo ładne imię ! A mogę z tobą posiedzieć ?
-Tak. Jestem zawsze sama lubię jak ktoś mnie odwiedza.
-A twoi rodzice ?
-Nie mam.
-A jakaś rodzina ?
-Jestem sama. Moja mama zmarła po urodzeniu a tata porzucił po tym jak dowidział się, że mam białaczkę.
-Jesteś bardzo dzielna ! – powiedziałam i przytuliłam ją.
Siedziałyśmy jeszcze chwile i rozmawiałyśmy o marzenia. Jej było pójście na koncert albo spotkanie ich. Moim koncert Justina. Nic nie mówiłam kim jest dla mnie 1D. Nagle ktoś wszedł do pokoju. Siedziałam tyłem. Kiedy odwróciłam się zobaczyłam mojego chłopaka.
-Tu jesteś ! Cały szpital cię szuka. Oo a co to za piękna dziewczynka. –powiedział podchodząc do nas.
Oczy Nicole były szeroko otwarte. Nie mogła uwierzyć w to co widziała. Kiedy Niall ją przytulił zaczęła płakać.
-Co jest ?
-Nie mogę uwierzyć, że cię spotkałam. A ty Caroline dlaczego nie krzyczysz ? Przecież go kochasz !
Uśmiechnęłam się.
-To moja dziewczyna. – powiedział Niall.
Siedzieliśmy z Nicole bardzo długo. Mój chłopak obiecał jej wizytę całego 1D. Przytulał ją co chwilę. Poszliśmy, ponieważ lekarz na wygonił. W mojej Sali było mnóstwo kwiatów, balonów i rysunków.
-Skąd to się tu wzięło ?
-Fani. Wyjrzyj przez okno.
Na chodniku stało około 100 fanek z transparentami. Pisało tam, że kochają mnie i życzą powrotu do zdrowia. Uśmiechnęłam się i pomachałam im. Kilka z nic zauważyło mnie i zaczęło krzyczeć.
Weszłam na twittera. Dostawałam wiadomości o tym jak mnie kochają. Wiele z nich przepraszało za wcześniejsze nie miłe wiadomości. Kiedy wyłączyłam laptopa zobaczyłam Niall’a z herbatą.
-No to co czytamy te listy ? – powiedział uśmiechając się.
-Oczywiście !
Usiedliśmy na podłodze i zaczęliśmy przeglądać wszystkie wiadomości do mnie.

___________________________________________________________________________________

PROSZĘ O KOMENTARZE ! DOBIJCIE DO 10 CHOCIAŻ I BĘDĘ SZCZĘŚLIWA ♥ JEŚLI CZYTACIE MIEJCIE SERCE I WYRAŹCIE SWOJĄ OPINIE NA DOLE ! BARDZO MNIE TO MOTYWUJĘ DO PISANIA NASTĘPNYCH  ROZDZIAŁÓW ♥

6 komentarzy:

  1. No cóż. Jak zawsze świetny. Tyle powiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no powiem ci że świetny!!;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Super *-* Z resztą jak zawsze. Nie moge się doczekać kolejnego.
    Mocno ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. SIUPELLLLLL <333

    OdpowiedzUsuń
  5. swietny<3 czekam na nastepny <3<3 oby byl szybko;) @VictoriaLokk

    OdpowiedzUsuń
  6. OOHHH JaK zawsze świetnie! Umiesz tak słodko pisać, że łezka zakręciła mi się w oku ... <3 @MochOsw

    OdpowiedzUsuń