piątek, 31 maja 2013

XX.



Klęczałem przy niej razem z lekarzem. Nagle podjechały nosze. Ratownicy położyli Caroline i zawieźli do jakiegoś pomieszczenia.
-Gdzie ona pojechała ? –spytałem zapłakany
-Niall spokojnie musimy ją ocucić. Podamy jej kroplówkę i będzie dobrze.
-Ale czemu ona po prostu nie wstała. Jak ostatnia ją cuciliśmy ?
-Kiedy upadła uderzyła się w głowę i straciła przytomność. Myślę, że się niedługo obudzi.
Lekarz kazał mi czekać. Siedziałem na tym krześle i zamartwiałem się. Nagle poczułem jak ktoś mnie przytula. Małe rączki objęły moją szyję i mocno przycisnęły do siebie.
-Ona z to wyjdzie. Ona jest zdrowa nie tak jak ja. Ja odejdę prędzej czy później ale ona zostanie z tobą.
-Wiem Nicole. – powiedziałem.
Posadziłem ją na kolanach i zaczęliśmy rozmawiać. Pytała mnie o różne rzeczy tylko po to żeby odciągnąć mnie od czarnych myśli. Nagle podszedł do nas lekarz. Wstałem nadal trzymając przy sobie małą dziewczynkę.
-I co ? – spytałem.
-Jest wszystko dobrze. Obudziła się już. Ma mały wstrząs mózgu. Odkryliśmy już co jest powodem jej omdleń.
-Tak ?
-Jest ono spowodowane stresem związanym z jej rodzicami. Rozmawiałem z nimi i wiem już co się dzieje. Za chwilę ma spotkanie z psychologiem. Jeśli dalej będzie narażona będzie zdarzało się to o raz częściej.
-Dziękuję doktorze. Ale co ja mam zrobić ?
-Wspieraj ją.
-Czyli mam pozwolić żeby odseparowała się od rodziców ? – spytałem pewien obaw.
-Powiedzieli, że lepiej będzie jeśli tymczasowo zamieszka z tobą. Oni muszą poukładać pewne sprawy.
-Rozumiem. Czy mogę do niej iść.
-Tak oczywiście czuję się już lepiej.
Ruszyłem z Nicole na rękach do sali mojej dziewczyny. Caroline leżała na łóżku z zamkniętymi oczami. Chyba spała. Pokazałem dziewczynce żeby była cicho. Kiedy usiedliśmy na kanapie dziewczyna otworzyła oczy. Uśmiechnęła się i poklepała krzesełko obok łóżka. Usiadłem z Nicole. Dziewczynka szybko zeszła z moich kolan i położyła się obok dziewczyny. Caroline przytuliła ją. Tą chwilę czułości przerwało pukanie do drzwi. Weszła jakaś szczupła kobieta w okularach z notatnikiem.
-Nazywał się Ann Brown i jestem psychologiem czy mogę zostać z tobą sam na sam ? – spytała znacząco na nas patrząc.
Wziąłem Nicole na ręce i wyszedłem.

Z punktu widzenia Caroline

Kobieta usiadła i poprawiła okulary.
-Od kiedy miewasz zawroty głowy ?
-Od dawna ale ignorowałam to.
-A od jak dawna twoi rodzice zostawiają cię w domu.
-Od zawsze. Na początku opiekowała się mną babcia ale zmarła. Później były to opiekunki. Żadnej nie lubiłam.
-Rozumiem. A od kiedy zaczęłaś być wściekła na rodziców ?
-Nigdy nie rozumiałam jak mogą zostawiać swoje dzieci. Bardzo się denerwowałam, że ktoś się włamię albo braknie mi pieniędzy.
-Rozumiem twoje obawy.
Rozmawiałyśmy jeszcze około godziny. Wypisała mi tabletki na obniżenie stresu.Miałam nadzieję, że leki pomogą, że nie będę musiała leżeć tu w swoje urodziny. Kiedy kobieta wyszła chwyciłam komputer. Najpierw weszłam na facebook’a. Oczywiście dostałam mnóstwo wiadomości od znajomych. Z każdą otwierana widomością uśmiechałam się coraz bardziej. Na tablicy zobaczyłam wpis mojego chłopaka.
„Najgorszy dzień życia !”
Zrobiło mi się smutno, że to mną się martwił. Napisałam do niego.
„Będzie dobrze ! Każdy miewa takie dni.”
Wylogowałam się. I weszłam na twitter’a. To tam otrzymywałam najwięcej miłości. Spojrzałam na trends.
„Directioners życzą zdrowia Caroline !”
Z moich oczu popłynęło kilka pojedynczych łez szczęścia. Odpisałam kilku fanom  i dałam im follow. 2 miesiące temu mój twister był nieznany. Żaden z chłopców mnie nie obserwował. A teraz mam około miliona follow. To jest jak sen ! Za miesiąc lecę z nimi do Nowo Jorku i usłyszę swojego drugiego idola. To jest cudowne. Jedyne co mi się w życiu udało. Reszta jest beznadziejna. Wyłączyłam laptopa i położyłam się spać.
Cały tydzień minął spokojnie. Codziennie dostawałam listy i prezenty. Odwiedzali mnie chłopcy. Kilka razy były też dziewczyny. Nicole była u mnie cały czas. Przyjmowałam tabletki i czułam się bardzo dobrze. Nie denerwowałam się szybko i nie roznosiła mnie energia.
W dzień wypisu wstałam o 6. Poszłam się umyć. Założyłam jeansy, koszule w groszki zapiętą pod szyją, długi granatowy sweter i buty za kostkę. Włosy rozpuściłam. Zaczęłam pakować prezenty i listy do pudełek. Po 7 skończyłam. Do mojego pokoju ktoś zapukał.
-Proszę ! – krzyknęłam ustawiając kartony.
-Dzień dobry księżniczko !
Odwróciłam się i zobaczyłam Niall’a stojąco z bukietem stokrotek. Moje kwiaty. Wręczył mi wiązankę i zabrał się za noszenie pudeł. Kiedy skończył usiadł obok mnie.
-Gdzie Harry ?
-U Nicole. Pakuje jej ubrania.
Popatrzyłam zdziwiona
-Zostanie u nas na kilka dni.
-Och cudownie !
-Chodź po nich bo się spóźnimy.
-Gdzie ? – spytałam zdziwiona.
-Oni na wywiad w telewizji a my na wywiad w radiu !
Zrobiłam duże oczy.
-Ale ja się boję ! Jak coś palnę ? – panikowałam.
-Będzie dobrze.
Wstąpiliśmy po wypis. Kiedy miałam go już w rękach poszliśmy po loczka i dziewczynkę. Chłopak wziął ją na ręce i ruszyliśmy do samochodu. Mieliśmy najpierw jechać do telewizji a później do radia. Pod studiem wysiedliśmy i weszliśmy do środka. Dziewczynka była zachwycona. Usiadła z Harry’m na kanapie i czekali na rozpoczęcie nagrania. My z Niall’em staliśmy obok i przyglądaliśmy się. Kiedy zaczęło się reporterka zapytała o imię dziewczynki. Nicole przedstawiła się. Po kilku pytaniah do niej przeszli do Hazzy. Pytano go o to co skłoniło go do pomocy dziewczynce. Były też pytania odnośnie choroby i „zaręczyn”. Harry potwierdził, że Nicole niedługo będzie panią Styles. Kiedy dziennikarka kończyła wywiad dziewczynka podeszła i przytuliła ją.
-O a to z jakiej okazji ?
-Zawsze się żegnam bo nie mam pewności czy dożyję następnego spotkania..
Reporterka przytuliła ją mocno
-Na pewno dożyjesz.
Po zakończeniu wywiadu pobiegliśmy do samochodu. Kierowca szybko ruszył w stronę radia. Musieliśmy wejść tyłem bo czekał na nas tłum. Pożegnaliśmy się z Harrym i Nicole. Weszliśmy do środka. Mężczyzna przedstawił się jako Nick. Dostaliśmy kubki kawy i mieliśmy czekać na wywiad. Siedzieliśmy przy wielkim okrągłym stole. Mieliśmy na uszach wielkie słuchawki, w których leciało OWOA. Kiedy Nick machnął reką powiedzieliśmy równo:
-Dzień dobry !
-Dziś zasiadają u mnie Niall Horan i jego dziewczyna Caroline Jones ! Zada im pytania, które napiszecie na naszej stronie. Ale najpierw coś ode mnie. Co sądzicie o Naroline shippers ?
-Och kochamy ich. Są słodcy i jestem szczęśliwa, że zaakceptowali nasz związek.
-Tak ja też tak uważam. Są też nie miłe osoby ale ignorujemy je. Jesteśmy razem i to się liczy !
-Ale słodko u was. A co z kłótniami ? – spytał mrugając.
-Są jak w każdym związku. Chociaż to małe sprzeczki. „Niall czemu te skarpety tu leżą !” – powiedział chłopak przewracając oczami.
-Hahah. Czyli mieszkacie razem ?
-Od dzisiaj.
-Dobrze więc przejdźmy do pytań od fanów. Czemu byłaś w szpitalu Caroline ?
-Na początku to była gorączka później zasłabłam. Byłam w szpitalu i znowu się to stało ale tym razem miałam mały wstrząs mózgu. Ale jest już wszystko dobrze.
-Nastepne. Krążą plotki, że jesteś w ciąży. To prawda ?
-Hahahahaa. Nie jak na razie nie planuje.
-Jak zamierzacie spędzić święta ?
-Jedziemy do Iralndii do mojej rodziny. Moi rodzice chcą poznać Caroline.
Zadano nam jeszcze kilka pytań i Nick pożegnał się z nami. Pod studiem czekał już samochód i odstawił nas do domu. Kiedy weszliśmy było już grubo po 18. Nicole spała a chłopcy siedzieli w kuchni Dosiadłam się do nich a Niall poszedł na górę. Porozmawiał chwilę z nimi ale usłyszałam wołanie
-Caroline ! –darł się chłopak.
Szybko pobiegłam na górę.
-Co ? – spytałam dysząc.
-Gadam z moimi rodzicami. Chodź tu do mnie.
Przysunęłam fotel i grzecznie przywitałam się. Na ekranie zobaczyłam szczupłą blondynkę a obok niej pana okrągłego na twarzy.
-Mamo, tato to jest Caroline – powiedział Niall obejmując mnie.
-Miło mi cię poznać Caroline.
- Mi państwa poznać. –powiedziałam.
-Oh mówi mi Maura ! A to jest Bob.
-Dobrze.
-Kiedy przyjeżdżacie do nas ? – spytała.
-20 grudzień. Już kupiłem bilety.
-A szkoła Niall ?
-Kiedy byłaś w szpitalu rozmawiałem z nauczycielami. Twoi rodzice też tam byli. Masz nauczanie domowe a do egzaminu podejdziesz w szkole.
-Oh dziękuję. Nie dałabym rady tam wrócić.
Porozmawialiśmy jeszcze godzinę i rozłączyliśmy się. Chłopak zszedł na dół do chłopaków a ja przebrałam się i położyłam do łóżka.

Z punktu widzenia Niall’a
Około 2 skończyłem gadać z chłopakami i poszedłem na górę. Rozebrałem się w wskoczyłem w bokserkach pod kołdrę. Przytuliłem ją i szepnąłem.
-Wszystkiego najlepszego moja księżniczko !


______________________________________________________________________________________

CZYTASZ=KOMENTUJESZ ! 
MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA ♥ DZIĘKUJĘ ZA 2000 WEJŚĆ JESTEŚCIE CUDOWNI ! 10 KOMENTARZY I DODAJĘ NASTĘPNY ♥
 

wtorek, 28 maja 2013

XIX.



Siedzieliśmy i czytaliśmy listy do późna w nocy. Pielęgniarki przychodziły co chwilę i prosiły o autograf zdjęcie. Lekarz był tylko powiedzieć, że Niall może zostać ale to tylko w drodze wyjątku. Około godziny 2 postanowiłam iść spać. Położyłam się na łóżku. Zobaczyłam jak chłopak próbuję się ułożyć na kanapie. Przesunęłam się na brzeg łóżka i poklepałam miejsce obok. Chłopak szybko podszedł i położył się obok mnie i przytulił mnie mocno.
-Możesz mi coś obiecać ? – zapytał.
-Jasne !
-Obiecaj mi, że mnie nie zostawisz ! –przycisnął swoje czoło do mojego. – Obiecaj mi ! Jeśli mnie zostawisz ja tego nie przeżyję. – powiedział prawie płacząc.
-Objecuje Niall obiecuje ci. – w moich oczach pojawiły się łzy.
-Dzisiaj tak się bałem, że …że już cię nie będzie. Jak upadłaś to czułem się jakby mój świat się zawalił i…
Przystawiłam swoje usta do jego. Zaczęliśmy się namiętnie całować. On dla mnie też był całym światem. Wszystkim. Leżeliśmy jeszcze w ciszy ale później zasnęliśmy.
Rano obudził nas lekarz.
-Dzień dobry gołąbeczki ! – powiedział siadając na kanapie.
Niall szybko zerwał się wystraszony.
-To może ja pojadę do domu się przebrać. O i wezmę ci jakieś ubrania szczoteczkę hmm ?
Razem z lekarzem zaczęliśmy się śmiać. Zrobił się czerwony.
-Tak możesz jechać. Powiedziałam.
-Panie Horan mnie się pan wstydzi ? Ile razy to się przede mną rozbierałeś hmm ?
Teraz Niall zrobił się koloru buraka. Zaczął się śmiać ale wiedziałam, że jest mu głupio. Lekarz wstał poklepał go po ramieniu i klepnął w tyłek
-Miałeś iść no nie ?
Chłopak wyleciał z sali. Lekarz zbadał mnie dokładnie.
-Ciśnienie w porządku, gorączka spada. Myślę, że za tydzień wyjdziesz.
-Ile ? Tak długo ? – spytałam.
-Tak. Za siedem dni to będzie niedziela.
-Ale w sobotę są moje urodziny. – powiedziałam zbulwersowana
-Oh teraz to rozumiem. Zobaczymy jeszcze ale może wyjdziesz w piątek. A i miałbym prośbę.
-Tak ?
-Czy chłopcy mogliby odziwedzić odział dziecięcy. Pobawić się z nimi. Niektór dzieci są umierające. Na przykład Nicole. Szaleje na ich punkcie
Zatkało mnie. Miałam łzy w oczach. Ta mała bezbronna dziewczynka miała dopiero 4 lata.
-Coś nie tak ? – spytał lekarz.
-Po prostu poznaliśmy z Niall’em tą dziewczynkę. Bardzo ją polubiliśmy.
-Wiesz tak czasami jest. Nie wiem ile jej zostało. To może zdarzyć się w każdej chwili. Chwyć telefon i dzwoń do chłopaków żeby przyjechali.
Zrobiłam tak jak kazał. Po 20 minut wszyscy byli już w mojej Sali. Ubrałam to co przywiózł Niall. Były to zwykłe jeansy i biała koszulka. Na to założyłam długi luny sweter. Włosy związałam w luźny koczek. Kiedy wyszłam chłopaki stali już obładowani miśkami, autografami i gadżetami z ich podobiznami. Harry miał jeden ładny pakunek.
-A to dla kogo ?
-Dla mojej żony ! –powiedział uśmiechając się.
Wszyscy ruszyliśmy na 2 piętro gdzie były sale dzieci. Weszliśmy do pierwszej. Leżały tam malutkie dzieci. Miały może 2 lata albo mniej. Były podłączone do różnych aparatur. Wszyscy mieliśmy łzy w oczach. Podeszłam z Liam’em do pierwszego łóżeczka. Wisiała tam tabliczka z imieniem.
-Sara. – powiedział Liam głaskając jej główkę.
Dziewczynka otworzyła oczka i popatrzyła na nas. Uśmiechnęła się. My też to zrobiliśmy. Chłopak zostawił misia i szybko obrócił się tyłem. Płakał. Ja też byłam blisko łez. Chłopaki zostawili misie każdemu. Sprawiliśmy, że te biedne dzieci uśmiechnęły się na moment. Wyszliśmy z tej Sali i udaliśmy się do następnej. Były tam duże dzieci około 10 lat. Wszystkie na wózkach. Było ich około 20. Podchodziliśmy do każdego i dawaliśmy mu jakiś prezent. Robiliśmy zdjęcia i przytulaliśmy je. Po odwiedzeniu wszystkich dzieci przyszedł czas na tą wyjątkową dziewczynkę. Kiedy weszliśmy do sali czkała już na nas. Miała na sobie sukienkę a na głowie kapelusik. Była taka urocza . Nie myślałam o tym, że może jej nie być. Bardzo ją polubiłam. Od razu rzuciła się na Harry’ego. Na podatku zrobiliśmy sobie z nią zdjęcia i daliśmy prezenty od wszystkich. Nicole i jej ukochany siedzieli na łóżku i rozmawiali. Kiedy przyszedł czas na rozstanie Harry wręczył pakunek dziewczynce.
-Co to ?
-Otwórz i zobacz.
Wszyscy dziennikarze, którzy byli za szybą robili zdjęcia jak szaleni. Nicole rozerwała papier. Była to chusteczka na głowę z podobiznami 1D. Uśmiechnęłam się. Było tam jeszcze kilka małych prezencików. Harry uklęknął przy dziewczynce. I wyjął małe pudełeczko.
-Czy chcesz za mnie wyjść ?  -spytał pokazując mały pierścionek.
-Tak tak ! – krzyczała Nicole.
Rzuciła mu się na szyję. Harry podniósł ją wysoko a fotoreporterzy robili mnóstwo zdjęć.
-W piątek mam wywiad. Idziesz ze mną ?  -zapytał.
-Tak ! – powiedziała.
Popłakałam się. Liam już dawno wyszedł z tej sali. Kiedy dziewczynka przytulała się do Harry’ego tn zaczął również płakać. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy. Loczek szybko pobiegł do lekarki. Poszliśmy za nim.
-Chciałbym dać pieniądze na jej leczenie. – powiedział stanowczo.
-To miło z pana strony ale jej już nic nie pomoże. Chemia wyniszczyła jej wszystkie organy. Długo nie pociągnie.
-Nie możecie spróbować ?! – prawie płakał. – ona jest taka mała.
-Leki jedynie wydłużą jej życie o kilka miesięcy. Ale to dużo kosztuję.
-Ile ?-spytał .
-10 tysięcy.
-Zapłacę ! – powiedział i odszedł.
Wszyscy ruszyliśmy do mojej sali. Czekał tam Liam z pizzą i czymś do picia. Byłam bardzo głodna. Jedliśmy i śmialiśmy się. Każdy próbował zapomnieć ale nie Harry. Poklepałam go po ramieniu. Zamartwiał się ją i to bardzo. Kiedy wszyscy poszli położyłam się. Prawie zasypiałam ale nagle ktoś wszedł do mojej sali. To była moja mama i tata.
-Córciu ! – powiedziała mama podbiegając do łóżka.
Nie odzywałam się. Byłam na nich zła. Nigdy ich nie było. Byli mi potrzebni.
-Czemu nic nie mówisz ? – zapytał tata.
Nadal nic nie mówiłam. Postanowiłam im wygarnąć co myślę. Teraz !
-Nie wiecie czemu ? Bo macie mnie w dupie ! Leże tu w szpitalu a wy ?! Jest mi ciężko. Dziwicie się, że zemdlałam ?! Ciągle jestem sama wszystko muszę robić sama. Muszę o siebie dbać a to wasza działka !
Patrzyli na nie zszokowani.
-I wiecie co ?! To Niall się mną opiekuję ! Bardziej niż wy. On mnie bardziej kocha niż wy. Tak nie powinno kurwa być !  krzyczałam.
Mamie popłynęło kilka łez.
-Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. – powiedziała mama głaszcząc mnie po policzku. – Kochamy cię najbardziej na świecie.
-Tak to prawda kochamy cię ! –dodał tata.
-Wyjdźcie ! Chcę być sama.
-Ale Caroline…
-Czy możecie mnie kurwa raz posłuchać ?! Wyjdźcie !
Chciałam zostać sama. Nie chciałam na nich patrzeć. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Niall’a.
-Tak ? – usłyszałam głos w słuchawce.
-Niall… ja już nie chcę mieszkać z moimi rodzicami. Ja już nie mogę.
-Pogadaj jeszcze z nimi. Może się dogadacie kochanie.
-Ty też mnie nie chcesz ! – powiedziałam i rozłączyłam się.
Co jest ze mną kurwa nie tak ?! Nic mi się nie układało. Postanowiłam iść do Nicole. Zawsze sprawiała,  że się uśmiecham. Kiedy wyszłam na korytarz wszystko mi się rozmyło. Nic nie widziałam.

Z punktu widzenia Niall’a

Zaraz po tej rozmowie wsiadłem w samochód. Mimo strachu sam poprowadziłem. Zaparkowałem pod wejściem i zacząłem biec w stronę pokoju mojej dziewczyny. Zobaczyłem dziewczynę, która chwiejnie szła po korytarzu. Nagle zatrzymała się i opadła na ziemię. Szybko biegłem w jej stronę.
-Pomocy ! Kurwa pomocy ! – krzyczałem.
Lekarz szybko podbiegł i zaczął ją cucić. Caroline otworzyła oczy na chwilę i znowu je zamknęła.
-Co jej jest ?! – krzyczałem.
-Niall ja nie mam pojęcia. –powiedział lekarz kręcąc  głową.

____________________________________________________________________________________

SZCZERZE WAM SIĘ PRZYZNAM, ŻE PŁAKAŁAM PISZĄC TEN ROZDZIAŁ.MAM NADZIEJĘ, ŻE WAS TEŻ CHOCIAŻ TROSZKĘ WZRUSZYŁ. OBIECUJĘ, ŻE BĘDZIE WESELEJ TYLKO BŁAGAM WAS KOMENTUJCIE. 10 KOMENTARZY I DODAM NASTĘPNY ROZDZIAŁ ♥

poniedziałek, 27 maja 2013

XVIII.



W mojej głowie było mnóstwo myśli. Czy dobrze zrobiłem że jej powiedziałem ? Czy ona będzie mnie traktowała jak wcześniej ? Miałem dylemat. Wyczuła to chyba i przytuliła mnie.
-Kocham cię mimo to.
Poczułem jak ciepło otacza moje serce. Złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku. Wszystkie moje problemy zniknęły. Kiedy czułem jej dotyk byłem spokojny. Zaczął kropić deszcz. Ale my byliśmy zajęci czym innym. Caroline odsunęła się na chwilę.
-Po raz drugi spełniłeś moje marzenie !
Zrobiłem zdziwioną minę. O co jej chodziło ?
-Nooo wiesz pocałunki w deszczu i te sprawy.
-Ah no tak ! Masz jeszcze jakieś marzenia ?  - spytałem całkiem  poważnie.
-Moje marzenie stoi przy mnie.
Zacząłem się obracać wokół.
-Gdzie ?
-To ty !
-Oh no tak ! – powiedziałem.
-A twoje marzenia ?
-Mieć cały świat przy sobie.
-Ale Niall to niemożliwe !
-A co robię teraz ? Mam swój świat przy sobie. Ty jesteś moim światem Caroline !
Zrobiła się różowa. Lubiłem kiedy się rumieniła to było takie słodkie. Zjechałem dłońmi w dół i lekko ścisnąłem jej pośladki.
-Ej ! – lekko podskoczyła.
-Chodźmy usiąść. – powiedziałem ruszając w stronę ławki.
Siedzieliśmy w ciszy. Deszcz siąpił ale z mniejszą siłą. Nagle Caroline przerwała to.
-Niall czy ty go zabiłeś ? –spytała wiercąc we mnie dziurę swoim spojrzeniem.
-Nie. Powiedziałem patrząc przed siebie.
-Spójrz na mnie.
Spojrzałem jej w oczy. Moje były wypełnione łzami.
-On żyję. Nic poważnego mu się nie stało.
-To dlaczego Logan siedzi nadal w więzieniu ?
-Jego wyrok wynosi 3 lata. Narkotyki, alkohol, przekroczenia na drodze i uszczerbek na zdrowiu.
-Aha. Niall jedźmy już. Źle się czuję.
-Ok już dzwonię.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i wstaliśmy idąc na parking. Czekaliśmy w umówionym miejscu. Caroline położyła swoją dłoń na moim ramieniu.
-Niall słabo mi.
Tylko tyle zdążyła powiedzieć. Po tych słowach osunęła się na ziemie. Przykucnąłem przy niej. Zacząłem ją szturchać ale nic to nie dawało. Chwyciłem ją i zacząłem biec w stronę wejścia do szpitala. Ratownicy stojący przy drzwiach wzięli ją i pobiegli do środka. Pobiegłem za nimi. Zatrzymano mnie przed wejściem na salę przyjęć. Siedziałem na krześle i czekałem aż coś powiedzą. Nikt nic nie wiedział. Po chwili spostrzegłem, że w moją stron biegną chłopaki razem z dziewczynami.
-Co jest ? – zapytała Dan.
Nic nie powiedziałem. Rzuciłem się w ramiona Liam’a i zacząłem płakać.
-To nic poważnego ! Zobaczysz. Caroline jest silna. – pocieszała mnie dziewczyna.
-Jeszcze kilka godzin temu lekarz powiedział, że to angina. A później zemdlała. Opadła na ziemię.
Nadal trwałem w uścisku z Liam’em. Gładził mnie po plecach wiedział, że mnie to uspokaja. Nie płakałem już ale w jego ramionach czułem się bezpiecznie. Zachowywałem się jak baba, ale mojego życia nie było przy mnie. Bez niej czułem się inny. Taki pusty i bez emocji. Moja księżniczka zostawiła mnie samego.
-Czy jest tu pan Horan ? –zapytał znajomy głos.
Obróciłem się i zobaczyłem lekarza.
-Co z nią jest ? – zapytałem ocierając łzy.
-Omdlenie jest spowodowane stresem. Dziewczyna jest bardzo spięta. Przewidujemy również, że jej organizm jest wycięczony chorobą. Wirus za szybko się rozwinął i ciało nie zdążyło się obronić.
Odetchnąłem z ulgą.
-Czy mogę ją odwiedzić ?
-Tak ale chwilkę. A i mam pytanie. Czy wie pan może gdzie są rodzice ? Jest ona pełnoletnia ale jednak wolałbym z nimi porozmawiać. Dziewczyna waży o wiele za mało. To też jeden z powodów omdlenia.
-Jej rodziców nie ma. Są w pracy za granicą. Ale kiedy wrócą skieruje ich do pana.
-Dziękuję. Idź już do niej idź !
Pobiegłem w stron wskazanych drzwi. Zastałem tam leżącą Caroline. Była blada a jej włosy były związane w koczka na czubku głowy. Pod jej oczami były fioletowe cienie. Siadłem na krześle przy łóżku. Złapałem jej dłoń i pocałowałem jej wierzch.
-To moja wina. –szlochałem.-obciążyłem cię moją przeszłością. Nie mogę ci zapewnić, że zawsze będę z tobą jestem beznadziejny Caroline !
-Cicho. Kocham cię ! I to wcale nie jest twoja wina. To ja wszystko przeżywam. I to ja miałam marzenie o całowaniu w deszczu.
Uśmiechnąłem się. Nawet w takiej poważnej sytuacji dała coś od siebie.
-Ale teraz idź po herbatę kochanie. Proszę !
Z punktu widzenia Caroline
Kiedy Niall wyszedł oderwałam od mojej ręki wszystkie kroplówki i przewody. Nie zamierzałam zmoczyć łóżka a tym bardziej nie zamierzała do tego czegoś sikać. Szybko ruszyłam do łazienki podtrzymując ścian żeby nie upaść. Kierowałam się przed siebie. Nie wiedziałam gdzie idę. Po kilku minutach drogi znowu znalazłam się w tym samym miejscu. No pięknie zgubiłam się. Zobaczyłam, że na ścianie wisi tablica. Byłam właśnie na pediatrii. Weszłam do jakiejś Sali. Były tam kolorowe ściany i misie. Moją uwagę zwróciło łóżku, którym leżała dziewczynka z chustką na głowie. Była przykryta kołdrą na której było One Direction. Uśmiechnęłam się do siebie. Dziewczynka spojrzała na mnie.
-Cześć jestem Caroline. Zgubiłam się. Nie wiesz może gdzie jest toaleta ?
-Nie, ale możesz skorzystać z mojej. – wskazała.
Szybko weszłam do pomieszczenia i załatwiłam swoją potrzebe. Umyłam ręce i wyszłam. Teraz dziewczynka siedziała na łóżku.
-Masz ładną pościel wiesz ?
-Wiem. Pani lekarka mi ją dała. Ona wie, że ich kocham.
-A wiesz, że ja też ich kocham ! A najbardziej jednego. Niall’a . – wskazałam na pościel.
-Ja kocham Harry’ego. To mój mąż !
-Och cudownie ! A jak ma na imię pani Styles ?
-Nicole.
-Bardzo ładne imię ! A mogę z tobą posiedzieć ?
-Tak. Jestem zawsze sama lubię jak ktoś mnie odwiedza.
-A twoi rodzice ?
-Nie mam.
-A jakaś rodzina ?
-Jestem sama. Moja mama zmarła po urodzeniu a tata porzucił po tym jak dowidział się, że mam białaczkę.
-Jesteś bardzo dzielna ! – powiedziałam i przytuliłam ją.
Siedziałyśmy jeszcze chwile i rozmawiałyśmy o marzenia. Jej było pójście na koncert albo spotkanie ich. Moim koncert Justina. Nic nie mówiłam kim jest dla mnie 1D. Nagle ktoś wszedł do pokoju. Siedziałam tyłem. Kiedy odwróciłam się zobaczyłam mojego chłopaka.
-Tu jesteś ! Cały szpital cię szuka. Oo a co to za piękna dziewczynka. –powiedział podchodząc do nas.
Oczy Nicole były szeroko otwarte. Nie mogła uwierzyć w to co widziała. Kiedy Niall ją przytulił zaczęła płakać.
-Co jest ?
-Nie mogę uwierzyć, że cię spotkałam. A ty Caroline dlaczego nie krzyczysz ? Przecież go kochasz !
Uśmiechnęłam się.
-To moja dziewczyna. – powiedział Niall.
Siedzieliśmy z Nicole bardzo długo. Mój chłopak obiecał jej wizytę całego 1D. Przytulał ją co chwilę. Poszliśmy, ponieważ lekarz na wygonił. W mojej Sali było mnóstwo kwiatów, balonów i rysunków.
-Skąd to się tu wzięło ?
-Fani. Wyjrzyj przez okno.
Na chodniku stało około 100 fanek z transparentami. Pisało tam, że kochają mnie i życzą powrotu do zdrowia. Uśmiechnęłam się i pomachałam im. Kilka z nic zauważyło mnie i zaczęło krzyczeć.
Weszłam na twittera. Dostawałam wiadomości o tym jak mnie kochają. Wiele z nich przepraszało za wcześniejsze nie miłe wiadomości. Kiedy wyłączyłam laptopa zobaczyłam Niall’a z herbatą.
-No to co czytamy te listy ? – powiedział uśmiechając się.
-Oczywiście !
Usiedliśmy na podłodze i zaczęliśmy przeglądać wszystkie wiadomości do mnie.

___________________________________________________________________________________

PROSZĘ O KOMENTARZE ! DOBIJCIE DO 10 CHOCIAŻ I BĘDĘ SZCZĘŚLIWA ♥ JEŚLI CZYTACIE MIEJCIE SERCE I WYRAŹCIE SWOJĄ OPINIE NA DOLE ! BARDZO MNIE TO MOTYWUJĘ DO PISANIA NASTĘPNYCH  ROZDZIAŁÓW ♥

niedziela, 26 maja 2013

XVII.



Kiedy film się skończył spostrzegłem się, że Caroline śpi. Zayn i Lou też już chrapali rozłożeni da dywanie. Wziąłem moją dziewczynę na ręce i zaniosłem do pokoju. Spojrzałem na jej twarz. Jej poliki były czerwone a dłonie i nos lodowate. Kiedy ułożyłem ją na łóżku dotknąłem jej twarzy moją dłonią. Była taka drobna. Tak jak przeczuwałem miała gorączkę. Co chwile siąkała nosem.
-Cholera ! – zakląłem .
Sam nie czułem się najlepiej. Moja głowa pękała a nos był zatkany. Ale nie żałuje dzisiejszego dnia. Zszedłem na dół. W kuchni siedział Liam i Harry. Ruszyłem do szafki z lekami. Wyjąłem tabletki na zbicie gorączki i coś na katar. Kiedy obróciłem się zobaczyłem chłopaka, który trzymał wodę.
-Masz niech popije tabletki. – powiedział Liam.
-Ok dzięki. – powiedziałem i ruszyłem do pokoju.
-Ej !
-Co ? – zapytałem obracając się.
-Musisz ją jutro zostawić samą wiesz musimy jechać na próbę.
-Wiem wiem.
Po chwili byłem w pokoju i siedziałem już przy mojej dziewczynie. Lekko potrząsnąłem nią.
-Caroline wstawaj.
Usidła mimo tego, że nadal miała zamknięte oczy. Mamrotała coś.
-Weź tabletki.
Otworzyła oczy i szybko połknęła leki. Spojrzała mi w oczy i powiedziała:
-Dziękuję.
-Śpi już kochanie.  –powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
Położyła się i zasnęła. Ja przebrałem się w bokserki i walnąłem się na łóżko. Leżałem i gapiłem się w sufit. Dziewczyna mówiła cos przez sen. To było słodkie. Nagle zaczęła machać rękami.
-Zostaw Niall’a ja go kocham ! – mówiła i prawie płakała.
Przytuliłem ją i zacząłem szeptać, że jestem tu i wszystko jest w porządku. Uspokoiła się. Po kilku chwilach zasnąłem.

                                                                              ***
Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Bez patrzenia na ekran odebrałem.
-Halo ? – spytałem zaspany.
-Niall ? Caroline jest u ciebie ? – słyszałem po drugiej stronie głoś mamy mojej dzieczyny.
-Tak. Zapomnieliśmy pani powiadomić. Byliśmy na spacerze trochę nas zmoczyło i Caroline nocowała u mnie.
-Rozumiem a czy idzie dziś do szkoły ?
-Nie podejrzewam, że przeziębiła się wczoraj. Podałem leki i jest lepiej.
-Oh dziękuję ci ! Razem z mężem jedziemy do Francji w interesach powiedz Caroline, że klucze są u sąsiadki a Dany śpi u kolegi. Wrócimy za tydzień.
-Dobrze przekaże. Do widzenia.
-Do widzenia.
Rozłączyłem się i odłożyłem telefon. Położyłem się z myślą, że jeszcze pośpię. Myliłem się. Do pokoju wparował Harry.
-Próba ! Jedziemy Horan. – powiedział ciągnąc mnie za nogę.
-Już już ! Tylko cicho bo obudzisz Caroline. Trzeba zadzwonić do lekarza. Zrobisz to ? – spytałem naciągając spodnie.
-Tak idę zadzwonić. A ty ubieraj się ! Szybko szybko.
Przewróciłem oczami. Zbiegłem na dół i zrobiłem kilka kanapek, nalałem sok do szklanki i położyłem do wszystko na tacy. Położyłem też tabletki. Napisałem karteczkę „Jestem na próbie. Masz leżeć ! Kocham cię Niall xx” Wszystko położyłem obok łóżka i zbiegłem po schodach. Założyłem kurtkę i wsiadłem do samochodu. Odjechaliśmy w stronę studia.

Z punktu widzenia Caroline
Wstałam obudzona przez dźwięk zamykanych drzwi. Szybko podniosłam się co było złym pomysłem. Moja głowa pękała. Obejrzałam się dokładnie w koło. Tak naprawdę pierwszy raz tak uważni przyglądałam się jego pokojowi. Ściany były beżowe na podłodze były ciemne deski. Łóżko było wielkie w stylu tych nowoczesnych. Po dwóch stronach były szafki nocne. Na jednej było zdjęcie Niall’a z rodzicami i jego bratem a na drugiej lampka i budzik. Pod ścianą stała komoda. Stały na niej narody. Wstałam i zaczęłam każdą dotykać. Jak była bym tu jako directioners zabrałabym wszystkie, ale jestem dziewczyną jednego z nich mogę ich po dotykać kiedy chcę. Na ścianie wisiały zdjęcia One Direction z różnymi sławami. Królowa angielska, Barack Obama i wiele wiele innych. Weszłam do pomieszczenia, które było garderobą. Dotykałam każdej tkaniny. Obracałam się i próbował zapamiętać ten widok. Wyszłam i zaczęłam się kierować z powrotem na łóżko. Spostrzegłam tacę ze śniadaniem. W momencie zjadłam wszystko i połknęłam tabletki. Nie chciałam leżeć tak ja mi kazano. Wstałam i postanowiłam zrobić sobie wycieczkę po ich domu. To dziwne ale poza salonem, pokojem Niall’a i kuchnią nie widziałam nic. No może tylko łazienkę. Ruszyłam korytarzem i zaglądałam do każdych drzwi. Za pierwszymi mieścił się pokój Zayn’a. Nie pościelone łóżko skarpetki na podłodze. Ku mojemu zdziwieniu ubrania Perrie też ni były w szafie. Leżały na krześle. Uśmiechnęłam się i wyszłam. Dalej był pokój Liama’a i Danielle. Tak jak przypuszczałam było bardzo czysto. Na ścianach wisiały ich wspólne zdjęcia. Przeleciałam wzrokiem pokój i stwierdziłam, że pasuje on do charakteru tej dwójki. Za następnymi drzwiami znajdował się pokój Louis’ego. Eleanor miała się tu przeprowadzić lada dzień a tu panował taki chaos jakby przeszło tu tornado. Na ścianach wisiały ich wisiały ich zdjęcia. Byli tacy słodcy. Po wyjściu skierowałam się do pokoju Harry’ego. Nie było tu brudno a łóżko było pościelone. On jako jedyny był sam. Na szafkach stały zdjęcia z przyjaciółmi i rodziną. Harry jako jedyny miał balkon. Wyszłam i rozejrzałam się. Działka była wielka. Otaczał ją las. Za domem był basen, trampolina, altanka i miejsce na ognisko. Wyglądało to jak podwórko małych dzieci. Właściwie to podwórko było dużych dzieci. Zaczęło mi się robić zimno więc weszłam do środka. Zamknęłam drzwi od pokoju chłopaka i szłam dalej. Ostatnie drzwi prowadziły na strych. Ciekawość mnie zżerała więc udałam się po chodach na górę. Nie wyglądało to jak typowy strych. Nie było tu strasznie nie było tu kurzu było przyjemnie. W koło stały pudła. Każde było podpisane imieniem. W pierwszej kolejności chwyciłam ten z Niall’em. Były tam różne medale i puchary. Jeden za biegi, za pływanie, skok w dal. „Mój zdolny chłopak sporowiec.” Pomyślałam. Były tam zdjęcia jak był mały. Był taki słodki. Nadal jest. Bardzo śmiałam się z zdjęcia gdzie mój chłopak siedzi nagi na nocniku. Kiedy skończyłam oglądać te zdjęcia chwyciłam następne. Były to czasy x-factora. Popłakałam się. Pamiętam jak oglądałam każdy odcinek, oddawałam miliony głosów. Pamiętam moment Kidy odpadli i jak bardzo płakałam. Pamiętam jak cieszyłam się z ich szczęścia. Tak bardzo się cieszyłam z ich trasy koncertowej. Byłam na jednym koncercie i zapamiętam go do końca życia. Oczywiście, że jak każda directioner marzyłam żebym to ja była jego jedyną. Wierzyłam w to. Teraz już nie płakałam za starym 1D teraz płakałam ze szczęścia, że dane mi jest być z nimi tu i teraz, że mam cudownego chłopaka i kochamy się to jest najważniejsze. Skarciłam się w myślach za to jak mogłam pomyśleć, że chce stare One Direction. Moje rozmyślania przerwało wołanie. Otarłam łzy i zbiegłam w dół. To był mój chłopak.
-Caroline ubierz się jedziemy do lekarza. – powiedział całując mnie.
-Zarazisz się ! – upomniałam go.
-Trudno. Najważniejsze, że mogę cię pocałować.
-Oh ty mój słodziaku. – powiedziałam przytulając go.
-Co robiłaś przez cały dzień ? – zapytał. – Bo na pewno nie leżałaś ! – powiedział.
-Oj wiesz jaka jestem. Nie mogłam uleżeć a chciałam zwiedzić wasz dom. Byłam na strychu. Oglądałam twoje zdjęcia te w negliżu też. – powiedział poruszając brwiami.
Niall zaczerwienił się.
-Mówiłem żeby je spalić.
-One są słodkie kochanie.
-Hhaha dziękuję. Idź się ubierać Harry czeka.
Poszłam do pokoju i założyłam na siebie ubrani, które kiedyś u niego zostawiłam. Umyłam zęby pomalowałam się i byłam gotowa. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.
-Niall dlaczego ty jeździsz tak żadko.
Atmosfera zrobiła się napita. Chłopaki spojrzeli na siebie.
-Eh nieważne.
Znacząco na niego spojrzałam.
-Skoro tak mówisz musiało się coś stać.
-Nic takiego.
Wkurzyłam się i miałam coś powiedzieć ale właśnie byliśmy pod szpitalem. Wysiadłam razem z chłopakiem. Nie odzywałam się. Kiedy weszliśmy do gabinetu przywitał mnie lekarz, który wyglądał na miłego starszego pana.
-Dzień dobry panie Horan. A ty jesteś Caroline tak ? – zapytał patrząc na mnie.
Kiwnęłam głową.
-Dobrze więc powiedz co się dzieje.
Opowiedziałam mu o wszystkich objawach. Zbadał mnie i wystawił diagnozę.
-Moja panno masz anginę. Nic strasznego ale lepiej jak poleżysz w domu. Wypiszę ci kilka lekarstw, po których poczujesz się lepiej.
Po napisaniu recepty wyszliśmy z gabinetu i skierowaliśmy się do wyjścia.
-Gdzie chłopaki ?
-Już dzwonię zawiozą nas do naszego domu.
-Nie ! Chcę do siebie.
-Caroline twojej mamy nie ma a sama nie zostaniesz. Proszę cię.
-Jadę do domu ! Swojego domu Niall.  –syknęłam.
-Co ci jest ? – zapytał.
-Jeszcze pytasz ?! Okłamujesz mnie i nic nie mówisz ! Jak mamy być razem jak ty ukrywasz przede mną takie błahostki.
-To nie jest błahostka ! Rozumiesz.
-Ale ja mam prawo wiedzieć tak ?!
-Naprawdę chcesz to wiedzieć ? –spytał.
-Tak powiedziałam stanowczo.
-Na początku chcę ci powiedzieć, że nie powiedziałem ci o całej sprawie z Sophy wiesz tylko o zdjęciach i szantażu. Powiedziałem, że to były głupie zdjęcia. One wcale nie były głupie tylko bardzo ważne.
Z punktu widzenia Niall’a

„Był wieczór. Dziś mieliśmy iść świętować podpisanie kontraktu z Siomon’em. Miało być całe 1D Spohy i mój przyjaciel a jej brat Logan. Byliśmy zżyci od małego. Kiedy dotarłem z moją dziewczyną do klubu byli tam już wszyscy goście. Miało to być skromne przyjęcie. Bawiliśmy się wyśmienicie. Alkohol lał się strumieniami. Grubo przesadziliśmy. Były też narkotyki. Tego też spróbowaliśmy. Kiedy brakło procentów postanowiliśmy z Loganem pojechać po więcej. Nikt nie wiedział dla tego nikt nas nie powstrzymał. Miałem już prawo jazdy więc wsiadłem za kierownicę i ruszyłem. Jechałem jak pirat nie zważałem na znaki aż w końcu słyszałem wielki huk. Wysiadłem z samochodu i zobaczyłem, że potrąciłem człowieka. Zacząłem panikować. Logan powiedział żebym uciekał, że on weźmie to na siebie. Posłuchałem go. Uciekłem do klubu. Nikt nie zauważył, że mnie nie było. Sophy wmówiłem, że Logan źle się poczuł.”
-Logan siedzi teraz w więzieniu. Sophy dowiedziała się co zrobiłem. Zdjęcia, które ma to zdjęcia z monitoringu gdzie widać, że to ja siadam za kółkiem. Usunęła nagranie ale kopie dla siebie zachowała. Żąda zapłaty za cisze. Nienawidzi mnie za to co zrobiłem. Ja siebie też nienawidzę.
Caroline stała i tępo na mnie patrzyła.
-Czemu mnie okłamałeś ? – zapytała spokojnie.- Czemu mnie kurwa okłamałeś ?!
-Nie chciałem żebyś mnie uważała za przestępcę. Ja zaczynałem karierę. Logan mnie chciał ratować !
Nie odzywała się. Stała i patrzyła w przestrzeń.
-Rozumiem.- powiedziała.
-Co ?
-Rozumiem cię. – powiedziała i mnie przytuliła.- Kocham cię mimo to.

__________________________________________________________________________________
DOBIJECIE DO 10 KOMENTARZY PROSZĘ ♥ TO NAPRAWDĘ MOTYWUJE !