-N...Niall nie może być aż tak źle. - powiedziałam przez płacz.
-Nie wiem jak jest dokładnie Caroline. -usiadł i objął mnie. -Ale nie płacz błagam.
Powoli próbowałam się uspokoić w ramionach mojego narzeczonego. Po kilku minutach zaczęłam normalnie oddychać.
-Już dobrze kwiatuszku ? -spytał zatroskany.
-Tak. Będzie dobrze ja to czuję.
-Może chodźmy już pod scenę zaraz wystąpi Cher.-powiedziała mama Niall'a.
-Dobrze mamo idziemy.
Stanęliśmy pod barierkami. Blondyn objął mnie od tyłu. Irlandzka piosenkarka śpiewała już ostatnią piosenkę i po chwili na scenę wskoczyła znajoma brunetka.
-Witam Mulingar ! -krzyknęła. - Pierwszą piosenkę dedykuję najlepszej parze narzeczonych świata. Niall, Caroline to dla was !
Byłam bardzo zaskoczona.
-To ty ? - powiedziałam do mojego narzeczonego.
-Może.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Piosenka trwała a my czuliśmy się jakbyśmy stali tam sami. Bujaliśmy się w rytm ballady. Później Cher zaśpiewała kilka swoich skocznych utworów. Kiedy skończył się jej występ. Stanęła na środku sceny i powiedziała:
-Mam do was jeszcze jedną prośbę Mulingar. Pomódlmy się za jedną małą duszkę która teraz jest w szpitalu i walczy. Nicole jesteśmy z tobą.
Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Wspólna modlitwa sprawiła, że mniej się martwiłam o dziewczynkę.Niall wziął moją małą dłoń i pociągnął za sobą. Weszliśmy za dużą scenę gdzie stała niska brunetka.
-Dziękuję Cher. - powiedział blondyn i przytulił ją.
-To było cudowne. -dodałam.
-Nie ma sprawy. Chodźcie do naszego namiotu. Napijemy się piwa pogadamy.
-Dobra tylko pójdę po rodziców.
Pokuśtykałam za piosenkarką. Wręczyła mi kufel ciepłego piwa..Usiadłam obok niej przy dużej ławie. Niall przyszedł już z rodzicami i usiedli obok nas. Piliśmy i jedliśmy kiedy coś zabrzęczało w mojej kieszeni.
"Z Nicole wszystko ok. Nie martwcie się. Do wyjazdu jeszcze kilka dni i może uda się spełnić jej marzenie spotkania z JB. Harry x"
Z mojego serca spadł duży kamień.
-Co jest Caroline ?
-Harry napisał. Z Nicole jest wszystko dobrze. Może uda nam się zabrać ją do USA.
-O mój Boże chociaż tyle. Teraz mogę się porządnie ochlać z chłopakami.
-Synu ! -pisnęła jego mama.
-Spokojnie mamo. Wypiję trochę i wrócę do was.
Blondyn poszedł zabalować razem z chłopakami z JLS i swoim tatą a my poszłyśmy pod scenę gdzie za chwilę miała wystąpić gwiazda wieczoru Adele.Było dość chłodno więc założyłam kurtkę. Moja kostka bardzo mi przeszkadzała w tłumie ludzi. Bolała. Po jakiejś godzinie oczekiwania wyszła gwiazda. Koncert był cudowny. Dała z siebie wszystko. Kiedy śpiewała ostatnią piosenkę tłum śpiewał z nią. Ochrona przepuściła nas za scenę gdzie chciałyśmy zrobić sobie zdjęcie z Adele. Kiedy podeszłyśmy zrobiła z nami kilka fotek i dała autografy.
-Dziękujemy. - powiedziałam.
-Nie ma sprawy ! Dla rodziny Niall'a i Cher wszystko. -mrugnęła okiem.
-A gdzie Niall ? -spytałam.
-W namiocie JLS. Chodź za mną.
Kiedy weszłam zauważyłam nieźle opitego irlandczyka. Podniosłam go z ławki i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Było mi bardzo ciężko ponieważ moja kostka dawała się we znaki.
-Zawiozę was. -odezwał się ochroniarz. - Nie byłoby miło gdyby paparazzi go takiego zobaczyli.
Poszliśmy za nim i wsiedliśmy do dużego busa. Po chwili byliśmy pod domem. Niall chwiejnym krokiem ruszył do wejścia. Nagle z wielkim hukiem walnął o ziemię.
-Mój tyłek !
Podniósł się i wolno podszedł do drzwi. Wszedł do domu i oparł się o wieszak z kurtkami który wywalił.
-Jak ty to zrobiłeś że się tak ochlałeś ? -spytałam.
-Nie wiem kocie.
-Wchodź na górę.
Pchałam go i pośpieszałam. Kiedy opadł na łóżko odetchnęłam. Zdjęłam mu spodnie i koszulkę. Przykryłam kocem. Opadłam na łóżko i wybrałam numer do Harry'ego.
-Haloo ? -spytał.
-Cześć. I co u ciebie ?
-Siedzę w szpitalu i pilnuję Nicole.
-Idź się przespać do domu.
-Boję się że jak wstanie i mnie nie będzie to się wystraszy.
-Harry...
-Eeee Hazza jak tam twoje ciasne gacie ? -odezwał się pijany Niall.
-Co to było ? - spytał się rozbawiony chłopak.
-Mój pijany narzeczony.
-Hahaha Horan się ochlał ?
-Niestety.
-Z kim ?
-JLS, jego brat i tata.
-Wiesz ja już kończę bo Nicole sie kręci. Do zobaczenia jutro.
-Do zobaczenia. Zrób wszystko żeby zabrać ją z nami.
-Wiem.
Rozłączyłam się. Poszłam do łazienki i zdjęłam moje ubrania. Zmyłam makijaż i związałam włosy. Założyłam luźną koszulkę i dresy. Położyłam się obok Niall'a i zasnęłam.
***
Rano poczułam lekkie wiercenia obok mnie.
-Co jest Niall ? -zapytałam jeszcze pół przytomna.
-Wody ja pierdole wody. - powiedział siadając i łapiąc się za głowę.
Nie powiem że było mi go żal. Zasłużył sobie na porządnego kaca.
-Naprawdę chce ci się pić ? Nie możliwe.- odpowiedziałam z przesadzonym sarkazmem
-Kwiatuszku naprawdę chce mi się pić. Zrobisz to dla mnie ?
-A nie uważasz że wczorajsze wciąganie cię po schodach żebyś się nie zabił to nie wystarczające ? -zapytałam zdenerwowana.
-Przepraszam i dziękuję kochanie.
-Alleluja ! Myślałam że już się nie domyślisz. -krzyknęłam wznosząc ręce w górę.
Chłopak przytulił mnie.
-Jakby ci to powiedzieć... Walisz alkoholem Niall.
-Ups już idę.
Ześlizgnął się z łóżka i poczołgał się do łazienki.Ja również wstałam i weszłam za nim. Stał przy umywalce i mył zęby. Wzięłam swoją szczoteczkę i zrobiłam to samo. Uczesałam niechlujnego koka (hahah musiałam xd) i pomalowałam się. Weszłam do pokoju i zaczęłam pakować nasze walizki do NY.
-Będziemy wstępować do domu ? -spytałam chłopaka.
-Raczej tak.
Założyłam ciemno zielone spodnie, które sięgały mi trochę przed kostkę. Na górę założyłam czarny luźny sweter. Na nogi wciągnęłam moje znoszone buty emu.Wszystkie walizki były zapiętę. Niall ubrał czarne rurki, białą koszulkę a na to koszule w kratkę. Na nogi założył białe wysokie conversy. Gotowi zeszliśmy na dół - ja właściwię pokuśtykałam bo moja kostka nie doszła jeszcze do siebie _ i szybko zjedliśmy śniadanie. Pożegnaliśmy się i tata Niall'a odwiózł nas na lotnisko. Było tam oczywiście sporo fanek. Ale przed budynkiem czeka Paul z rodziną i wprowadził nas tylnym wejściem.
-Czemu nie dzwoniliście ?
-Poradziliśmy sobie bez ciebie. -powiedziałam uśmiechając się.
-Patrząc na twoją kostkę nie za bardzo.
-Oh to był wypadek w domu.
-Apropo domu. Kiedy samolot do Londynu ?
-Jest opóźnienie. Będzie za godzinę.
Usiedliśmy wszyscy w barze. Zamówiłam kawę i postanowiłam zadzwonić do Liam'a.
-Słucham ?
-Jesteście w domu ?
-Tak już prawie gotowi do wylotu.
-Jak nasz pies ?
-Bardzo dobrze. A wy jak się macie ?
-My jeszcze czekamy na samolot do Londynu. Wszyscy już są w domu ?
-Tak. Nawet Harry i Nicole. Mamy tylko nadzieję że będzie z nią wszystko dobrze.A tak poza tym leci z nami jej lekarka.
-To dobrze. Mała będzie bezpieczna. A jak się czujesz jako narzeczony Danielle ?
-Cudownie ! A ty jako narzeczona blondyna ?
-Tak samo jak ty.
-Ja kończę bo robi się zamieszanie w domu. Paa
-Cześć.
Kiedy zakończyłam moja rozmowę usłyszałam komunikat.
-Pasażerowie lotu E1657-89 z Dublina do Londynu proszeni są do wejścia 10. Samolot gotowy do odlotu. Dziękuję.
Poszliśmy w wskazane miejsce i stanęliśmy w kolejce do wejścia. Chwilę później byliśmy już w samolocie do Londynu.
Droga zleciała szybko i nawet nie wiem kiedy wylądowaliśmy. Na lotnisku czekało na nas mnóstwo fanek.
-O nie. - powiedział Paul.
-Co jest ?
-Jak my stąd wyjdziemy ? Mamy mało czasu więc przeciskanie się odpada a czekać na policje też może trochę potrwać
-Mam pewien pomysł tylko musimy wyjąć moją walizkę na kryzysowe sytuacje.-powiedział Niall.
-Ok ok.
Cofnęliśmy się do korytarza i weszliśmy do łazienki. Mój narzeczony wyjął tą walizkę. Paulowi i sobie przyklei wąsy a mnie i żonie ochroniarza dał peruki. Wszyscy założyliśmy ciemnie okulary.
-A teraz główna część mojego planu czyli stare ubrania babci Harry'ego !
-Co ? - krzyknęliśmy wszyscy naraz.
-To co słyszycie ! Wkładać.
Dał nam stare porościągane swetry. Wciągnęliśmy je na siebie i wyszliśmy. Blondyn założył jeszcze na głowę beret. Kiedy przeszliśmy przez tłum napalonych dziewczyn zrobiło mi się głupio. Sama kiedyś koczowałam na lotnisku i czekałam na nich a teraz my się ukrywamy przed nimi. Kiedy Niall był bezpieczny w samochodzie zdjęłam wszystkie pierdoły i cofnęłam się do dziewczyn. Nie byłam sławna ale pomyślałam że może miło im będzie jak wyjdę i porobie sobie zdjęcia. Przywitały mnie piskiem. Kilka mnie przytuliło. Było miło. Po chwili uciekłam z powrotem do samochodu.
-To miłe co zrobiłaś.
-Sama byłam directioner i koczowałam pod studiem, na lotnisku i smutno mi było jak uciekaliście więc wyszłam do nich.
-Czekałaś na nas ? Byłaś wszędzie gdzie my ?
-Tak.
-Czemu mi nie mówiłaś ?
-Kiedy się poznawaliśmy uznałam że uznasz mnie za świrniętą a później nie pytałeś o to jaką directioner byłam.
-Masz z nami zdjęcie ?
-Mam. - powiedziałam i pokazałam mu zdjęcie z chłopakami na m&g.
-Że ja cię wtedy nie poznałem.
-Byłam jako ostatnia. Byliście zmęczeni.
-To prawda ale dobrze że te słuchawki ci się zepsuły. Gdyby nie ta głośna muzyka nie podszedłbym. - uśmiechnął się. -Jesteś najlepszym do mnie spotkało Caroline.
-Ty też.
Przytulił mnie mocno.
piątek, 9 sierpnia 2013
poniedziałek, 22 lipca 2013
XXVII.
Bardzo się bałem co odpowie. A jak nie kocha mnie na tyle żeby za mnie wyjść ? Ona jest dla mnie całym światem. Nagle wstała i pokuśtykała o kulach przed dom. Siedziałem tam załamany.
-Co tak siedzisz synek. Idź do niej. Ja miałem 3 podejścia do zaręczyn z twoją matką.
Szybko wstałem i pobiegłem do wyjścia. Przed domem zastałem moją dziewczynę wpatrującą się w swoje dłonie.
-Caroline ? -spytałem niepewnie.
-Niall ja nie wiem co mam odpowiedzieć.
-Rozumiem. Jeśli chcesz powiedzieć nie to zrób to.
Stała tam i nic nie mówiła. Podszedłem i przytuliłem ją.
-Daj mi czas. Proszę.
-Dobrze.
Bałem się. Cholernie się bałem co powie. A co jak się nie zgodzi ?
-Niall ?
-Hmm ?
-Tak.
-Co tak ? - spytałem zdziwiony.
-Chce za ciebie wyjść. Byłabym najgłupszą osobą na świecie gdybym się nie zgodziła. To byłby największy błąd życia.
-Kwiatuszku mój. - powiedziałem przytulając ją mocno.
Uklęknąłem przed nią i założyłem pierścionek.
-Teraz oficjalnie jesteś moją narzeczoną Caroline.
-A ty moim narzeczonym Niall.
Wziąłem ją na ręcę i wniosłem do domu.
-Oto moja narzeczona ! - krzyknąłem sadzając ją na kanapie.
-On to się szczęściarzem urodził. Ja musiałem za tobą biegać a ten pstryk i już. - powiedział tata śmiejąc się.
-Śniadanie świątecznie gotowe.
W jadalni czekał na nas zastawiony stół. Dużo jedzenia to jest to. Pyszności mojej mamy.
-To zrobiła twoja narzeczona synku.
-Mmm.
Zasiadłem za stołem i wziąłem się za jedzenie. Kiedy każdy był najedzony poszliśmy do salonu i rozmawialiśmy.
-Kiedy wasz ślub ? -zapytałem mojego brata.
-Latem.
-O Caroline musisz już kupić sukienkę. Bo z twoim zapałem do zakupu sukienek to i tak nie zdążysz. -powiedziałem śmiejąc się.
-Ha ha ha. Nie śmieszne.
-Oj już się nie obrażaj. - przytuliłem ją.
Wtuliła się we mnie. Po chwili położyła głowę na moich kolanach. My rozmawialiśmy a ona słodko zasnęła .
-Mówiłem, że się zgodzi. - powiedział Greg.
-Jest cudowną dziewczyną, wiedziałem że się zgodzi. - skłamałem.
Wcale nie wiedziałem czy się zgodzi. Mogła odpowiedzieć "nie" i wtedy byłbym spalony.
-A kiedy poznamy jej rodziców ? -spytała mama.
Caroline zaczęła niespokojnie oddychać i kręcić się. Pogłaskałem ją po głowie. Wstałem i podniosłem ją. Po chwili była już na łóżku w moim pokoju. Na dole czekała już niespokojna mama.
-To przez rodziców miała kłopoty zdrowotne.
-Jak to ?
Opowiedziałem jej wszystko od samego początku.
-To musiało być okropne przeżycie dla niej. Dobrze się zachowałeś Niall. - powiedziała.
-Ide zobaczyć czy nadal śpi.
Wskoczyłem po schodach i wszedłem do mojego pokoju. Mój anioł spał na łóżku tak samo jak wcześniej. Położyłem się obok niej i mocno przytuliłem.
-Nie śpie już. - odwróciła się do mnie.
-Przepraszam za moją mame. Ona nic nie wiedziała.
-Nie ma sprawy.
Usiadła na łóżku i objęła mnie. Wstała i powoli udała się do ubikacji.
Z punktu widzenia Caroline
Pokuśtykałam do ubikacji i usiadłam na zamkniętym sedesie. Czemu w najlepszych chwilach mojego życia musi się coś zepsuć ? Byłam bardzo zdenerwowana. Nie wiem czy spowodowane to było tym że miałam okres czy tym o czym wspomniała mama Niall'a. Po chwili mój narzeczony wszedł do ubikacji i przykucnął przy mnie.
-Co jest ?
-Nic. -skłamałam.
Blondyn wziął mnie na ręce i przeniósł na łóżko.
-Ja ci powiem nic. - powiedział stojąc nade mną.
-A co mi zrobisz ?
Nie odpowiedział. Po kilku chwilach rzucił się na mnie i zaczął mnie gilgotać.
-P...Przestań.
-Powiedz co ci jest to przestanę.
-D..do...dobra.
Usiadł obok mnie.
-Boję się.
-Czego ?
-Tego co będzie z moimi rodzicami.
-Dokładniej
-Czuję się lepiej. Może się z nimi spotkam porozmawiam.
-Caro...
-Wiem co chcesz powiedzieć ale muszę się z nimi pogodzić. Przynajmniej do naszego ślubu.
-Masz racje. Po świętach pogadamy z nimi. A teraz chodź idziemy na rynek.
-A po co ?
-Świętowanie w Mulingar. Zbieramy się na rynku pijemy wspólnie kakao i ciepłe wino a na scenie śpiewają gwiazdy.
Zeszłam na dół podpierając się kulami. Ubrałam ciepłe buty, szalik i czapkę. Ruszyliśmy w stronę centrum. Słychać było dźwięki świątecznych piosenek. Kiedy doszliśmy do celu zobaczyłam wielką choinkę oświetloną milionami małych lampeczek. Na scenie śpiewała jakaś irlandzka piosenkarka, której niestety nie znałam. Rodzice Niall'a zajęli miejsce przy stoliczku a my poszliśmy po grzane wino.
-Cześć stary ! -krzyknął nagle jakiś chłopak rzucając się na mojego narzeczonego.
-Siema Gavin ! Co u ciebie ?
-Nuda w porównaniu do tego co u ciebie ! Szkoła, praca, dziewczyna.
-No na nudę nie narzekam. Dom, scena, narzeczona.
-Nie gadaj ! Gratuluję brachu.
-Dzięki. To jest Caroline, a to Gavin.
-Miło mi. - powiedziałam podając rękę.
Chłopaki pogadali jeszcze chwilę i pożegnali się.
-Kto to był ? -spytałam.
-Kolega z klasy. Fajny gość.
Wzięliśmy wino i ruszyliśmy do stolika. Nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo ?
-Cześć Caroline. Co u was ? -usłyszałam głos El w słuchawce.
-Nie uwierzysz.
-Co jest ?
-Jestem narzeczoną Niall'a.
-O cholera. Ja dzwonię do ciebie z tym samym.
-Co za debile. Zmówili się.
-Najprawdopodobniej.
-Poza tym skręciłam kostkę.
-O kurczę.
-A masz wieści od Harry'ego ?
-Gadał z Lou i wszystko jest dobrze.
-Ja kończę bo grzane wino stygnie. Papa
-Paa.
Zakończyłam rozmowę i usiadłam do stolika.
-Pojutrze jedziemy do USA.
-Wiem nie mogę się doczekać. Spotkam JB.
Niall przytulił mnie mocno, ale zadzwonił jego telefon.
-Co jest Harry ?
-Nie płacz. Co jest mów.
Chłopak rozłączył się i rzucił telefonem. Wstał i ukrył twarz w dłoniach.
-Co jest ?
-Nicole jest w szpitalu.Jest źle. Nie pojedzie z nami do Ameryki.
Zatkało mnie.
-Co tak siedzisz synek. Idź do niej. Ja miałem 3 podejścia do zaręczyn z twoją matką.
Szybko wstałem i pobiegłem do wyjścia. Przed domem zastałem moją dziewczynę wpatrującą się w swoje dłonie.
-Caroline ? -spytałem niepewnie.
-Niall ja nie wiem co mam odpowiedzieć.
-Rozumiem. Jeśli chcesz powiedzieć nie to zrób to.
Stała tam i nic nie mówiła. Podszedłem i przytuliłem ją.
-Daj mi czas. Proszę.
-Dobrze.
Bałem się. Cholernie się bałem co powie. A co jak się nie zgodzi ?
-Niall ?
-Hmm ?
-Tak.
-Co tak ? - spytałem zdziwiony.
-Chce za ciebie wyjść. Byłabym najgłupszą osobą na świecie gdybym się nie zgodziła. To byłby największy błąd życia.
-Kwiatuszku mój. - powiedziałem przytulając ją mocno.
Uklęknąłem przed nią i założyłem pierścionek.
-Teraz oficjalnie jesteś moją narzeczoną Caroline.
-A ty moim narzeczonym Niall.
Wziąłem ją na ręcę i wniosłem do domu.
-Oto moja narzeczona ! - krzyknąłem sadzając ją na kanapie.
-On to się szczęściarzem urodził. Ja musiałem za tobą biegać a ten pstryk i już. - powiedział tata śmiejąc się.
-Śniadanie świątecznie gotowe.
W jadalni czekał na nas zastawiony stół. Dużo jedzenia to jest to. Pyszności mojej mamy.
-To zrobiła twoja narzeczona synku.
-Mmm.
Zasiadłem za stołem i wziąłem się za jedzenie. Kiedy każdy był najedzony poszliśmy do salonu i rozmawialiśmy.
-Kiedy wasz ślub ? -zapytałem mojego brata.
-Latem.
-O Caroline musisz już kupić sukienkę. Bo z twoim zapałem do zakupu sukienek to i tak nie zdążysz. -powiedziałem śmiejąc się.
-Ha ha ha. Nie śmieszne.
-Oj już się nie obrażaj. - przytuliłem ją.
Wtuliła się we mnie. Po chwili położyła głowę na moich kolanach. My rozmawialiśmy a ona słodko zasnęła .
-Mówiłem, że się zgodzi. - powiedział Greg.
-Jest cudowną dziewczyną, wiedziałem że się zgodzi. - skłamałem.
Wcale nie wiedziałem czy się zgodzi. Mogła odpowiedzieć "nie" i wtedy byłbym spalony.
-A kiedy poznamy jej rodziców ? -spytała mama.
Caroline zaczęła niespokojnie oddychać i kręcić się. Pogłaskałem ją po głowie. Wstałem i podniosłem ją. Po chwili była już na łóżku w moim pokoju. Na dole czekała już niespokojna mama.
-To przez rodziców miała kłopoty zdrowotne.
-Jak to ?
Opowiedziałem jej wszystko od samego początku.
-To musiało być okropne przeżycie dla niej. Dobrze się zachowałeś Niall. - powiedziała.
-Ide zobaczyć czy nadal śpi.
Wskoczyłem po schodach i wszedłem do mojego pokoju. Mój anioł spał na łóżku tak samo jak wcześniej. Położyłem się obok niej i mocno przytuliłem.
-Nie śpie już. - odwróciła się do mnie.
-Przepraszam za moją mame. Ona nic nie wiedziała.
-Nie ma sprawy.
Usiadła na łóżku i objęła mnie. Wstała i powoli udała się do ubikacji.
Z punktu widzenia Caroline
Pokuśtykałam do ubikacji i usiadłam na zamkniętym sedesie. Czemu w najlepszych chwilach mojego życia musi się coś zepsuć ? Byłam bardzo zdenerwowana. Nie wiem czy spowodowane to było tym że miałam okres czy tym o czym wspomniała mama Niall'a. Po chwili mój narzeczony wszedł do ubikacji i przykucnął przy mnie.
-Co jest ?
-Nic. -skłamałam.
Blondyn wziął mnie na ręce i przeniósł na łóżko.
-Ja ci powiem nic. - powiedział stojąc nade mną.
-A co mi zrobisz ?
Nie odpowiedział. Po kilku chwilach rzucił się na mnie i zaczął mnie gilgotać.
-P...Przestań.
-Powiedz co ci jest to przestanę.
-D..do...dobra.
Usiadł obok mnie.
-Boję się.
-Czego ?
-Tego co będzie z moimi rodzicami.
-Dokładniej
-Czuję się lepiej. Może się z nimi spotkam porozmawiam.
-Caro...
-Wiem co chcesz powiedzieć ale muszę się z nimi pogodzić. Przynajmniej do naszego ślubu.
-Masz racje. Po świętach pogadamy z nimi. A teraz chodź idziemy na rynek.
-A po co ?
-Świętowanie w Mulingar. Zbieramy się na rynku pijemy wspólnie kakao i ciepłe wino a na scenie śpiewają gwiazdy.
Zeszłam na dół podpierając się kulami. Ubrałam ciepłe buty, szalik i czapkę. Ruszyliśmy w stronę centrum. Słychać było dźwięki świątecznych piosenek. Kiedy doszliśmy do celu zobaczyłam wielką choinkę oświetloną milionami małych lampeczek. Na scenie śpiewała jakaś irlandzka piosenkarka, której niestety nie znałam. Rodzice Niall'a zajęli miejsce przy stoliczku a my poszliśmy po grzane wino.
-Cześć stary ! -krzyknął nagle jakiś chłopak rzucając się na mojego narzeczonego.
-Siema Gavin ! Co u ciebie ?
-Nuda w porównaniu do tego co u ciebie ! Szkoła, praca, dziewczyna.
-No na nudę nie narzekam. Dom, scena, narzeczona.
-Nie gadaj ! Gratuluję brachu.
-Dzięki. To jest Caroline, a to Gavin.
-Miło mi. - powiedziałam podając rękę.
Chłopaki pogadali jeszcze chwilę i pożegnali się.
-Kto to był ? -spytałam.
-Kolega z klasy. Fajny gość.
Wzięliśmy wino i ruszyliśmy do stolika. Nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo ?
-Cześć Caroline. Co u was ? -usłyszałam głos El w słuchawce.
-Nie uwierzysz.
-Co jest ?
-Jestem narzeczoną Niall'a.
-O cholera. Ja dzwonię do ciebie z tym samym.
-Co za debile. Zmówili się.
-Najprawdopodobniej.
-Poza tym skręciłam kostkę.
-O kurczę.
-A masz wieści od Harry'ego ?
-Gadał z Lou i wszystko jest dobrze.
-Ja kończę bo grzane wino stygnie. Papa
-Paa.
Zakończyłam rozmowę i usiadłam do stolika.
-Pojutrze jedziemy do USA.
-Wiem nie mogę się doczekać. Spotkam JB.
Niall przytulił mnie mocno, ale zadzwonił jego telefon.
-Co jest Harry ?
-Nie płacz. Co jest mów.
Chłopak rozłączył się i rzucił telefonem. Wstał i ukrył twarz w dłoniach.
-Co jest ?
-Nicole jest w szpitalu.Jest źle. Nie pojedzie z nami do Ameryki.
Zatkało mnie.
poniedziałek, 15 lipca 2013
XXVI.
CHCIAŁAM WAS PRZEPROSIĆ ZA TO ŻE NIE DODAWAŁAM ROZDZIAŁU PRZEZ DŁUGI CZAS ALE BYŁAM NA OBOZIE W ANGLII I NIE MIAŁAM TAKIEJ MOŻLIWOŚCI. ALE WRÓCIŁAM Z NOWYMI POMYSŁAMI.
__________________________________________________________________________________
Niall wyszedł z wanny i zdjął z siebie mokre ubrania. Założył bokserki i wyszedł. Zrobiłam to samo i również wyszłam. Na łóżku zastałam mojego chłopaka.
-Chodź tu do mnie. Musimy się wyspać bo jutro czeka nas dużo roboty.
-Wiem już idę.
Położyłam się obok niego i wtuliłam się w ciepły tors blondyna.Takie chwile mogą trwać wiecznie.
-Niall ? -spytałam.
-Tak ?
-Możesz mi coś zaśpiewać ?
-Dla ciebie zawsze.
One touch and I was a believer
Every kiss it gets a little sweeter.
It’s getting better
Keeps getting better all the time girl.
-Kocham cię. - powiedział przytulając mnie mocniej do siebie
-Ja ciebie też.
Po chwili zasnęłam.
***
Otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku. Niall'a już nie było.
-Gdzie on do cholery jest ? - powiedziałam zeskakując z łóżka.
Ruszyłam w stronę schodów i zeszłam na dół. W kuchni zastałam chłopaka pijącego kawe.
-Zrobiłem dla ciebie. - uśmiechnął się.
Wzięłam kubek i napiłam się trochę gorącego płynu.
-Więc jaki mamy plan ? - spytałam.
-Musisz się ubrać a potem jedziemy na zakupy.
-Dobra to ja idę na górę.
Wbiegłam po schodach do pokoju. Wyjęłam z walizki moje ulubione jeansy i gruby sweter. Na nogi założyłam botki z ćwiekami. Zeszłam do chłopaka, który był już ubrany. Włożyłam czapkę i owinęłam gruby szalik w okół mojej szyi.
-Kurtka nie będzie ci potrzebna. Jest ciepło.
Blondyn również miał na sobie tylko sweter. Wsiedliśmy do samochodu jego brata i ruszyliśmy.
-Co z Paul'em ?
-Niech odpoczywa. Mulingar wcale nie jest duże. Damy rade.
Po kilku minutach drogi byliśmy w centrum. Weszliśmy do dużego supermarketu.
-Masz liste ? -spytałam.
-Oczywiście ! Widzisz będę dobrym mężem.- powiedział i mrugnął do mnie.
Podeszliśmy do szafki z nabiałem. Zapakowaliśmy potrzebne rzeczy i poszliśmy dalej.
Nasze zakupy trwały dość długo. Zdążyłam się z Niall'em dwa razy pokłócić które bakalie są lepsze. Zapłaciliśmy i wyszliśmy.
-Kierunek choinka ! -krzyknął chłopak w samochodzie.
Droga do nadleśnictwa zajęła nam dobrą godzinę. Było tam dużo choinek i nie wiedzieliśmy, którą wybrać.
-Może ta ? - spytałam.
-Nie. Ma dziwne gałęzie.
-Niall bez przesady. Nie musi być idealna.
-Ale ty jesteś u mnie w domu i wszystko musi takie być. - powiedział i przytulił mnie.
-Aww ty słodziaku.
-Z tego jestem znany. - powiedział uśmiechając się.
Krążyliśmy po lesie około godzinę kiedy Niall zatrzymał się przy wielkim drzewie.
-Kupimy tą.
-Ale ona jest...
-Tak jest idealna.
Zapłaciliśmy i zapakowaliśmy ją na samochód. Była wielka.
-Jak my ją wniesiemy ?
-Jestem silny !
-Taak kurczaczku jesteś sliny.
-Czy to był sarkazm kwiatuszku ?
-Może.
-Pff czuję sie obrażony ! - powiedział wydymając usta.
Przed dobre pół godziny nic nie mówił.
-Serio się obraziłeś ?
-Nie chciałem tylko sprawdzić ile wytrzymasz.
-Osz ty !
Posprzeczaliśmy się jeszcze chwilę kiedy Niall zatrzymał się na poboczu i pocałował mnie jednocześnie mnie uciszając.
-Tak lepiej. Teraz podrzucę cię do domu a ja coś jeszcze załatwię.
-Ok.
Chłopak zatrzymał się na podjeździe. Zdjął choinkę z dachu i wniósł do domu.
-Przepraszam że w ciebie wątpiłam siłaczu.
Wniósł zakupy i wyparował.
-Co za świnia ! Teraz muszę to zrobić sama.
Pudełko z ozdobami było już wyjęte więc zabrałam się do pracy. Zawiesiłam lampki i powiesiłam łańcuch. Trudna robota już za mną. Wyjęłam bombki i zaczęłam je wieszać. Na dnie pudła leżała jedna bombka. Było na niej zdjęcie rodzinne państwa Horanów. Powiesiłam ją delikatnie. Szczęśliwa rodzina. Aż miło patrzeć.Wzięłam gwiazdę i postanowiłam ją włożyć na czubek. Weszłam na krzesło i wspięłam się na palce. Nagle straciłam równowagę i runęłam na ziemię.
-Cholera.
Moja kostka pulsowała z bólu. Złapał się za nią. Zaczęła nagle puchnąć.
-Jestem ! -usłyszałam głos blondyna.
Wszedł do salonu i podbiegł do mnie.
-Co jest ?! Co się stało ?
-Spadłam.
-O kurwa ! Co cię boli ?
-Kostka.
Popatrzył na nią.
-Jest skręcona. Obłożymy ją lodem i będzie dobrze.
Pobiegł do kuchni po lód i położył go na moją kostkę.
-Mogę się położyć w sypialni ?
-Tak zaniosę cię.
Chłopak delikatnie wniósł mnie do swojego pokoju i ułożył na łóżku.
-Gdzie byłes ?
-Ech nic ważnego. Może włączę film ?
-Ok ok.
Chłopak włożył do odtwarzacza płytę.
-"I że cię nie opuszczę" - powiedział Niall
-Ty oglądasz takie filmy ? -zdziwiłam się.
-Tak.
Kiedy film się skończył zasnęłam.
Kilka dni później
-Wstawaj Caroline dziś wigilia !
Niall szarpał mnie.
-Już już.
-Chodź są prezenty pod choinką.
Wstałam i pokuśtykałam do szafy. Wyjęłam białą koszulę i czarne jeansy. Na białą bluzkę założyłam bordowy sweter w białe renifery. Wzięłam z roku kule, które Niall miał w piwnicy. Kiedyś złamał nogę i musiał ich używać. Zeszliśmy na dół gdzie była cała rodzina. Siedzieli na kanapie i pili kakao.
-Proszę. - powiedziałam mama blondyna dając mi kubek.
-To ja roznoszę prezenty. - krzyknął mój chłopak.
Wziął największe pudełko, w którym był prezent od nas dla jego rodziców. Była to mikrofalówka. Potem wziął mały pakunek z zegarkiem dla jego brata. Kiedy dał prezenty od nas wziął się za rozpakowywanie swoich.
-Ooo skarpetki od mamy ! - powiedział z udawaną radością.
-Sprawdź głębiej.
-Aaa to jest karta zniżkowa do nandos !
Potem rozpakował prezent od brata i swojgo taty.
-Gps. Dzięki !
Teraz otworzył mój.
-Full cap, supry i 2 płyty Justin'a ! - powiedział podekscytowany.
Podbiegł i mocno mnie przytulił.
-Czas na ciebie. - uśmiechnął się.
Od jego mamy dostałam torebkę od Prady. Od jego taty zegarek a od jego brata książkę.
-Dziękuję wam bardzo.
-Czekaj teraz coś ode mnie.
Wziął małe pudełeczko. Otworzył je a w środku zobaczyłam piękny pierścionek.
-Wyjdziesz za mnie Caroline Mary Jones ?
-Ja... ja
Zatkało mnie. Kochałam go najmocniej na świecie, ale czy to czas na ślub ? Nie wiem co zrobić.
______________________________________________________________________________
WIĘC TO TYLE. JEŚLI BĘDZIE 15 KOMENTARZY DODAJE NASTĘPNY ;) CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
__________________________________________________________________________________
Niall wyszedł z wanny i zdjął z siebie mokre ubrania. Założył bokserki i wyszedł. Zrobiłam to samo i również wyszłam. Na łóżku zastałam mojego chłopaka.
-Chodź tu do mnie. Musimy się wyspać bo jutro czeka nas dużo roboty.
-Wiem już idę.
Położyłam się obok niego i wtuliłam się w ciepły tors blondyna.Takie chwile mogą trwać wiecznie.
-Niall ? -spytałam.
-Tak ?
-Możesz mi coś zaśpiewać ?
-Dla ciebie zawsze.
One touch and I was a believer
Every kiss it gets a little sweeter.
It’s getting better
Keeps getting better all the time girl.
-Kocham cię. - powiedział przytulając mnie mocniej do siebie
-Ja ciebie też.
Po chwili zasnęłam.
***
Otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku. Niall'a już nie było.
-Gdzie on do cholery jest ? - powiedziałam zeskakując z łóżka.
Ruszyłam w stronę schodów i zeszłam na dół. W kuchni zastałam chłopaka pijącego kawe.
-Zrobiłem dla ciebie. - uśmiechnął się.
Wzięłam kubek i napiłam się trochę gorącego płynu.
-Więc jaki mamy plan ? - spytałam.
-Musisz się ubrać a potem jedziemy na zakupy.
-Dobra to ja idę na górę.
Wbiegłam po schodach do pokoju. Wyjęłam z walizki moje ulubione jeansy i gruby sweter. Na nogi założyłam botki z ćwiekami. Zeszłam do chłopaka, który był już ubrany. Włożyłam czapkę i owinęłam gruby szalik w okół mojej szyi.
-Kurtka nie będzie ci potrzebna. Jest ciepło.
Blondyn również miał na sobie tylko sweter. Wsiedliśmy do samochodu jego brata i ruszyliśmy.
-Co z Paul'em ?
-Niech odpoczywa. Mulingar wcale nie jest duże. Damy rade.
Po kilku minutach drogi byliśmy w centrum. Weszliśmy do dużego supermarketu.
-Masz liste ? -spytałam.
-Oczywiście ! Widzisz będę dobrym mężem.- powiedział i mrugnął do mnie.
Podeszliśmy do szafki z nabiałem. Zapakowaliśmy potrzebne rzeczy i poszliśmy dalej.
Nasze zakupy trwały dość długo. Zdążyłam się z Niall'em dwa razy pokłócić które bakalie są lepsze. Zapłaciliśmy i wyszliśmy.
-Kierunek choinka ! -krzyknął chłopak w samochodzie.
Droga do nadleśnictwa zajęła nam dobrą godzinę. Było tam dużo choinek i nie wiedzieliśmy, którą wybrać.
-Może ta ? - spytałam.
-Nie. Ma dziwne gałęzie.
-Niall bez przesady. Nie musi być idealna.
-Ale ty jesteś u mnie w domu i wszystko musi takie być. - powiedział i przytulił mnie.
-Aww ty słodziaku.
-Z tego jestem znany. - powiedział uśmiechając się.
Krążyliśmy po lesie około godzinę kiedy Niall zatrzymał się przy wielkim drzewie.
-Kupimy tą.
-Ale ona jest...
-Tak jest idealna.
Zapłaciliśmy i zapakowaliśmy ją na samochód. Była wielka.
-Jak my ją wniesiemy ?
-Jestem silny !
-Taak kurczaczku jesteś sliny.
-Czy to był sarkazm kwiatuszku ?
-Może.
-Pff czuję sie obrażony ! - powiedział wydymając usta.
Przed dobre pół godziny nic nie mówił.
-Serio się obraziłeś ?
-Nie chciałem tylko sprawdzić ile wytrzymasz.
-Osz ty !
Posprzeczaliśmy się jeszcze chwilę kiedy Niall zatrzymał się na poboczu i pocałował mnie jednocześnie mnie uciszając.
-Tak lepiej. Teraz podrzucę cię do domu a ja coś jeszcze załatwię.
-Ok.
Chłopak zatrzymał się na podjeździe. Zdjął choinkę z dachu i wniósł do domu.
-Przepraszam że w ciebie wątpiłam siłaczu.
Wniósł zakupy i wyparował.
-Co za świnia ! Teraz muszę to zrobić sama.
Pudełko z ozdobami było już wyjęte więc zabrałam się do pracy. Zawiesiłam lampki i powiesiłam łańcuch. Trudna robota już za mną. Wyjęłam bombki i zaczęłam je wieszać. Na dnie pudła leżała jedna bombka. Było na niej zdjęcie rodzinne państwa Horanów. Powiesiłam ją delikatnie. Szczęśliwa rodzina. Aż miło patrzeć.Wzięłam gwiazdę i postanowiłam ją włożyć na czubek. Weszłam na krzesło i wspięłam się na palce. Nagle straciłam równowagę i runęłam na ziemię.
-Cholera.
Moja kostka pulsowała z bólu. Złapał się za nią. Zaczęła nagle puchnąć.
-Jestem ! -usłyszałam głos blondyna.
Wszedł do salonu i podbiegł do mnie.
-Co jest ?! Co się stało ?
-Spadłam.
-O kurwa ! Co cię boli ?
-Kostka.
Popatrzył na nią.
-Jest skręcona. Obłożymy ją lodem i będzie dobrze.
Pobiegł do kuchni po lód i położył go na moją kostkę.
-Mogę się położyć w sypialni ?
-Tak zaniosę cię.
Chłopak delikatnie wniósł mnie do swojego pokoju i ułożył na łóżku.
-Gdzie byłes ?
-Ech nic ważnego. Może włączę film ?
-Ok ok.
Chłopak włożył do odtwarzacza płytę.
-"I że cię nie opuszczę" - powiedział Niall
-Ty oglądasz takie filmy ? -zdziwiłam się.
-Tak.
Kiedy film się skończył zasnęłam.
Kilka dni później
-Wstawaj Caroline dziś wigilia !
Niall szarpał mnie.
-Już już.
-Chodź są prezenty pod choinką.
Wstałam i pokuśtykałam do szafy. Wyjęłam białą koszulę i czarne jeansy. Na białą bluzkę założyłam bordowy sweter w białe renifery. Wzięłam z roku kule, które Niall miał w piwnicy. Kiedyś złamał nogę i musiał ich używać. Zeszliśmy na dół gdzie była cała rodzina. Siedzieli na kanapie i pili kakao.
-Proszę. - powiedziałam mama blondyna dając mi kubek.
-To ja roznoszę prezenty. - krzyknął mój chłopak.
Wziął największe pudełko, w którym był prezent od nas dla jego rodziców. Była to mikrofalówka. Potem wziął mały pakunek z zegarkiem dla jego brata. Kiedy dał prezenty od nas wziął się za rozpakowywanie swoich.
-Ooo skarpetki od mamy ! - powiedział z udawaną radością.
-Sprawdź głębiej.
-Aaa to jest karta zniżkowa do nandos !
Potem rozpakował prezent od brata i swojgo taty.
-Gps. Dzięki !
Teraz otworzył mój.
-Full cap, supry i 2 płyty Justin'a ! - powiedział podekscytowany.
Podbiegł i mocno mnie przytulił.
-Czas na ciebie. - uśmiechnął się.
Od jego mamy dostałam torebkę od Prady. Od jego taty zegarek a od jego brata książkę.
-Dziękuję wam bardzo.
-Czekaj teraz coś ode mnie.
Wziął małe pudełeczko. Otworzył je a w środku zobaczyłam piękny pierścionek.
-Wyjdziesz za mnie Caroline Mary Jones ?
-Ja... ja
Zatkało mnie. Kochałam go najmocniej na świecie, ale czy to czas na ślub ? Nie wiem co zrobić.
______________________________________________________________________________
WIĘC TO TYLE. JEŚLI BĘDZIE 15 KOMENTARZY DODAJE NASTĘPNY ;) CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
wtorek, 25 czerwca 2013
XXV.
-Tak to dobry pomysł tato ! - powiedział Niall.
Wzięliśmy walizki i całą grupą ruszyliśmy do dużego samochodu państwa Horanów. Dzieci Paula były wniebowzięte padającym śniegiem. Już planowały co będą robiły u swojej ciotki. Po kilku minutach drogi zatrzymaliśmy się przed domem gdzie ochroniarz z rodziną musiał nas opuścić.
-Jak będziecie gdzieś wychodzić z Caroline dzwońcie a do was dołączę. Po to tu przyjechałem. - powiedział Paul ściskając mnie a potem mojego chłopaka.
Pomachaliśmy im i ruszyliśmy na kolację.
-Tam gdzie zawsze tato ? - zapytał blondyn.
-Tak. Zajęliśmy już stolik.
Mina irlandczyka była taka radosna jak mina dziecka, które dostało cukierka. Musiał lubić to miejsce.
-Wiesz Caroline. Jutro oprowadzę cię po Mulingar. Spodoba ci się tu.
-A ja cię jutro zapoznam z moją narzeczoną. Polubicie się ! - powiedział Greg.
-Och cudownie. - powiedziałam podekscytowana.
-O Caroline a ja pokażę ci jak ugotować kilka irlandzkich potraw świątecznych. Będziesz je mogła gotować mojemu synkowi.
-Dajcie jej wszyscy spokój. Przecież się nie roztroi ! Ale lekcja gotowania to dobry pomysł.
-Znajdę czas na wszystko.
Po chwili rozmowy byliśmy na miejscu. Resteuracja była dość mała. Z zewnątrz wyglądała dość obskurnie. Kiedy weszliśmy się do środka oniemiałam. Ściany były obite drewnem a pośrodku stał kominek, na którym leżały mięsa. Na drewnianych ławach leżały koce. Na ścianach wisiały obrazy, głowy zwierząt i zdjęcia właścicieli z różnymi sławami. One Direction już tam wisiało. Little mix również. Kiedy usiedliśmy Niall opuścił nas i poszedł na kuchnię.
-Gdzie on poszedł ? - zapytałam.
-Przywitać się z właścicielem i wziąść zamówione dla nas wino grzane. Polubisz to ! - powiedział Greg.
Po chwili chłopak wrócił. W rękach miał kufle wypełnione gorącym alkoholem.
-Niczym niemiecka kelnerka ! - krzyknął jego brat śmiejąc się.
-Zamknij się Greg !
-No co ? Taka prawda.
Jeszcze trochę się posprzeczali i kłótnia ucichła. Wino rzeczywiście było pyszne. Kelnerka przyniosła na kiełbasę z grilla. Eh i moja dieta poszła się pieprzyć. Ale to było takie pyszne ! Niall pochłonął aż dwie i nadal był głodny.
-Jak się czujesz Caroline ?
-Już dobrze. Niall zadbał o to żebym była spokojna. Załatwił mi nauczycieli do domu.
Chłopak objął mnie mocno i pocałował w czubek głowy.
-Kocham cię. - szepnął tak, że tylko ja mogłam to usłyszeć.
Uśmiechnęłam się do niego.
-Jesteście tacy słodcy. Jakbym widział siebie i twoją matkę Niall ! - powiedział jego ojciec.
Niall ścisnął mnie mocniej. Kiedy byłam blisko niego czułam się taka bezpieczna. Oparłam głowę na jego ramieniu i wtuliłam się. Byłam bardzo zmęczona.
*Z Punktu Widzenia Niall'a*
Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Miałem obok swoją rodzinę, dziewczynę, jedzenie. Cieszyłem się że tata i mama polubili Caroline. Z resztą jak można jej nie lubić. Ona jest aniołem. Poczułem, że dziewczyna opiera się o moje ramię.
-Tylko nie zaśnij księżniczko. - szepnąłem.
Pokiwała tylko głową.Nie minęło nawet 5 minut kiedy dziewczyna smacznie spała.
-Chyba musimy się zbierać bo moja księżniczka zasnęła. - powiedziałem.
-No dobrze no to zbieramy się.
Mama podała mi kurtkę, czapkę i szalik Caroline. Ubrałem ją. Podniosłem dziewczynę i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Po chwili byliśmy już w samochodzie. Droga miała potrwać kilkanaście minut. Ułożyłem ją na swoich kolanach i patrzyłem na jej piękną twarz. Gładziłem każdy centymetr. Była moim aniołem moją miłością moim życiem. Kim bym był gdyby nie ona. Żyłbym nadal zakłamany. Sophy robiłaby ze mną co chciała. Razem z Caroline przyszło do mnie szczęście. Nachyliłem się i pocałowałem delikatnie jej malinowe usta.
-Jesteśmy. - powiedział tata parkując samochód na podjeździe.
Ostrożnie podniosłem dziewczynę i wysiadłem. Kiedy Greg trzasnął drzwiami i Caroline otworzyła oczy.
-Obudziłeś ją cioto ! - powiedziałem patrząc na niego zabójczym wzrokiem.
-Przepraszam. - odpowiedział unosząc ręce w geście obronnym.
Postawiłem ją na ziemi. Wszyscy ruszyliśmy do domu. Powiesiłem nasze kurtki i wniosłem walizki do mojego pokoju. Caroline poszła za mną.
-Wow jakie wielkie łóżko !
-Jak byłem mały było dla mnie ogromne i bałem sam się na nim spać a teraz jak znalazł dla naszej dwójki.
-Dokładnie. O widzę, że byłeś fanem rugby.
-O tak ! Teraz nie mam czasu oglądać ale z chęcią wybrałbym się na jakiś mecz.
Kiedy dziewczyna oglądała moje puchary podszedłem i przytuliłem ją od tyłu.
-Chcesz dokończyć to co zaczęliśmy przed wyjazdem ?
-Niall ! - skarciła mnie- Przy twoich rodzicach ? Ogłupiałeś.
-Oj tam ! Mam grube ściany.
-Nie. Jak będziemy sami oczywiście znaczy o ile nie rozboli mnie głowa. - powiedziała.
-Carol...
-Żartuję ! Jeśli tylko będziemy sami dokończymy to obiecuję.
-Nie żartuj tak nawet !
-Niall ! - krzyknęła moja mama.-Herbata !
Zbiegliśmy z góry do kuchni. Wzięliśmy kubki i powoli piliśmy gorący płyn.
-Jutro idę do pracy. Waszym zadanie jest zrobienie zakupów, pojechanie po choinkę i ubranie jej. Niestety muszę pojechać do pracy więc jest to na waszej głowie.
-Będziemy sami ?
-Tak. Tata i Greg też pracują.
-Oh no tak. - powiedziałem z powagą chociaż w środku gotowało się we mnie z radości.
Ja i Caroline sami.
*Z Punktu Widzenia Caroline*
Cholera jasna ! Kto by się spodziewał, że tak szybko nas zostawią samych. Po co ja mu to obiecywałam. Szczerze to boje się pierwszego razu.Boję się cholernie.
-Muszę na chwilę iść do pokoju.
Ruszyłam na gorę. Kiedy byłam na schodach Niall mnie złapał.
-Co jest ?
-Niall ja boję się to zrobić.
Chłopak nic nie powiedział tylko pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju.
-W życiu nie zrobiłbym ci krzywdy. Jeśli nie chcesz to powiedz.
-Chcę. Ale boję się.
-Rozumiem. - powiedział i przytulił mnie mocno. - Będę ci kochał nawet jeśli tego nie zrobimy.
Z moich oczu spłynęło kilka łez.
-Błagam nie płacz. Nie chcę nic na siłe. Rozumiesz ? - powiedział i rozpłakał się.
-Nie płacz Niall - powiedziałam przytulając go.
-Nie chce żebyś pomyślała że chcę cię do tego zmusić. Zrobimy to jak będziesz gotowa. Dobrze ?
-Tak.
-Teraz idź się umyć bo jesteś zmęczona.
Weszłam do łazienki i puściłam wodę. Wanna napełniła sie po kilku minutach. Weszłam do ciepłej wody. Umyłam się dokładnie.
Oparłam moją głowę i zamknęłam oczy. Nagle do łazienki wszedł mój chłopak.
-Jesteś nadal zła ? - zapytał siadając na sedesie.
-Nie. - powiedziałam spuszczając głowę.
Chłopak podszedł bliżej.
-Caroli...
-Nie.
-Przepraszam cię. Pośpieszyłem się.
-To ja cię przepraszam. To ja ci obiecałam. Przerosło mnie to. Nie jestem gotowa. - powiedziałam i odwróciłam swoją głowę.
-Popatrz na mnie. - powiedział trzymając moją twarz w swoich dłoniach. - Ty nie masz za co. Więc zgoda ?
-Zgoda.
Kiedy chłopak wstał pociągnęłam go za rękę i wpadł do wanny.
-Hahahha co to było kochanie.
-To nasza kąpiel przy świecach.
-Hahaha lepsze to niż nic.
-A nie uważasz, że powinniśmy jakoś zdrobniale się nazywać ?
-Na przykład hipcio ?
-Ej czy ja ci przypominam hipcia ?! - powiedziałam i ochlapałam go.
-Tylko proponuje.
-Więc ja cię będę nazywać kurczaczek. Hahha ty lubisz kurczaki !
-Dobry pomysł ! A ja ciebie życie.
-Co ? Czemu ? - zdziwiłam się.
-Jesteś moim życiem.
-Niall ty jesteś taki kochany. Ale w miejscu publicznym nie będziesz mnie wołał życie xd
-A no tak więc może kwiatuszek ?
-O to mi pasuje ! - powiedziałam zakrywając się nową warstwą piany. - nie uważasz że to nie fair że ty masz ciuchy a ja jestem golusieńka jak mnie pan Bóh stworzył ?
-Dla kogo nie fair to nie fair. Mi tam się podoba.
_________________________________________________________________________________________
DODAŁAM TEN ROZDZIAŁ MIMO TEGO ŻE NIE BYŁO 15 KOMENTARZY. OSTATNIO WAS ZANIEDBUJĘ WIĘC MACIE TAKI PREZENT ODE MNIE. MOŻE PRZY TYM ROZDZIALE WAM SIĘ UDA HMMM ? I JAK SIĘ PODOBA NOWY BLOG ? PISAĆ DALEJ CZY ODPUŚCIĆ ?
Wzięliśmy walizki i całą grupą ruszyliśmy do dużego samochodu państwa Horanów. Dzieci Paula były wniebowzięte padającym śniegiem. Już planowały co będą robiły u swojej ciotki. Po kilku minutach drogi zatrzymaliśmy się przed domem gdzie ochroniarz z rodziną musiał nas opuścić.
-Jak będziecie gdzieś wychodzić z Caroline dzwońcie a do was dołączę. Po to tu przyjechałem. - powiedział Paul ściskając mnie a potem mojego chłopaka.
Pomachaliśmy im i ruszyliśmy na kolację.
-Tam gdzie zawsze tato ? - zapytał blondyn.
-Tak. Zajęliśmy już stolik.
Mina irlandczyka była taka radosna jak mina dziecka, które dostało cukierka. Musiał lubić to miejsce.
-Wiesz Caroline. Jutro oprowadzę cię po Mulingar. Spodoba ci się tu.
-A ja cię jutro zapoznam z moją narzeczoną. Polubicie się ! - powiedział Greg.
-Och cudownie. - powiedziałam podekscytowana.
-O Caroline a ja pokażę ci jak ugotować kilka irlandzkich potraw świątecznych. Będziesz je mogła gotować mojemu synkowi.
-Dajcie jej wszyscy spokój. Przecież się nie roztroi ! Ale lekcja gotowania to dobry pomysł.
-Znajdę czas na wszystko.
Po chwili rozmowy byliśmy na miejscu. Resteuracja była dość mała. Z zewnątrz wyglądała dość obskurnie. Kiedy weszliśmy się do środka oniemiałam. Ściany były obite drewnem a pośrodku stał kominek, na którym leżały mięsa. Na drewnianych ławach leżały koce. Na ścianach wisiały obrazy, głowy zwierząt i zdjęcia właścicieli z różnymi sławami. One Direction już tam wisiało. Little mix również. Kiedy usiedliśmy Niall opuścił nas i poszedł na kuchnię.
-Gdzie on poszedł ? - zapytałam.
-Przywitać się z właścicielem i wziąść zamówione dla nas wino grzane. Polubisz to ! - powiedział Greg.
Po chwili chłopak wrócił. W rękach miał kufle wypełnione gorącym alkoholem.
-Niczym niemiecka kelnerka ! - krzyknął jego brat śmiejąc się.
-Zamknij się Greg !
-No co ? Taka prawda.
Jeszcze trochę się posprzeczali i kłótnia ucichła. Wino rzeczywiście było pyszne. Kelnerka przyniosła na kiełbasę z grilla. Eh i moja dieta poszła się pieprzyć. Ale to było takie pyszne ! Niall pochłonął aż dwie i nadal był głodny.
-Jak się czujesz Caroline ?
-Już dobrze. Niall zadbał o to żebym była spokojna. Załatwił mi nauczycieli do domu.
Chłopak objął mnie mocno i pocałował w czubek głowy.
-Kocham cię. - szepnął tak, że tylko ja mogłam to usłyszeć.
Uśmiechnęłam się do niego.
-Jesteście tacy słodcy. Jakbym widział siebie i twoją matkę Niall ! - powiedział jego ojciec.
Niall ścisnął mnie mocniej. Kiedy byłam blisko niego czułam się taka bezpieczna. Oparłam głowę na jego ramieniu i wtuliłam się. Byłam bardzo zmęczona.
*Z Punktu Widzenia Niall'a*
Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Miałem obok swoją rodzinę, dziewczynę, jedzenie. Cieszyłem się że tata i mama polubili Caroline. Z resztą jak można jej nie lubić. Ona jest aniołem. Poczułem, że dziewczyna opiera się o moje ramię.
-Tylko nie zaśnij księżniczko. - szepnąłem.
Pokiwała tylko głową.Nie minęło nawet 5 minut kiedy dziewczyna smacznie spała.
-Chyba musimy się zbierać bo moja księżniczka zasnęła. - powiedziałem.
-No dobrze no to zbieramy się.
Mama podała mi kurtkę, czapkę i szalik Caroline. Ubrałem ją. Podniosłem dziewczynę i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Po chwili byliśmy już w samochodzie. Droga miała potrwać kilkanaście minut. Ułożyłem ją na swoich kolanach i patrzyłem na jej piękną twarz. Gładziłem każdy centymetr. Była moim aniołem moją miłością moim życiem. Kim bym był gdyby nie ona. Żyłbym nadal zakłamany. Sophy robiłaby ze mną co chciała. Razem z Caroline przyszło do mnie szczęście. Nachyliłem się i pocałowałem delikatnie jej malinowe usta.
-Jesteśmy. - powiedział tata parkując samochód na podjeździe.
Ostrożnie podniosłem dziewczynę i wysiadłem. Kiedy Greg trzasnął drzwiami i Caroline otworzyła oczy.
-Obudziłeś ją cioto ! - powiedziałem patrząc na niego zabójczym wzrokiem.
-Przepraszam. - odpowiedział unosząc ręce w geście obronnym.
Postawiłem ją na ziemi. Wszyscy ruszyliśmy do domu. Powiesiłem nasze kurtki i wniosłem walizki do mojego pokoju. Caroline poszła za mną.
-Wow jakie wielkie łóżko !
-Jak byłem mały było dla mnie ogromne i bałem sam się na nim spać a teraz jak znalazł dla naszej dwójki.
-Dokładnie. O widzę, że byłeś fanem rugby.
-O tak ! Teraz nie mam czasu oglądać ale z chęcią wybrałbym się na jakiś mecz.
Kiedy dziewczyna oglądała moje puchary podszedłem i przytuliłem ją od tyłu.
-Chcesz dokończyć to co zaczęliśmy przed wyjazdem ?
-Niall ! - skarciła mnie- Przy twoich rodzicach ? Ogłupiałeś.
-Oj tam ! Mam grube ściany.
-Nie. Jak będziemy sami oczywiście znaczy o ile nie rozboli mnie głowa. - powiedziała.
-Carol...
-Żartuję ! Jeśli tylko będziemy sami dokończymy to obiecuję.
-Nie żartuj tak nawet !
-Niall ! - krzyknęła moja mama.-Herbata !
Zbiegliśmy z góry do kuchni. Wzięliśmy kubki i powoli piliśmy gorący płyn.
-Jutro idę do pracy. Waszym zadanie jest zrobienie zakupów, pojechanie po choinkę i ubranie jej. Niestety muszę pojechać do pracy więc jest to na waszej głowie.
-Będziemy sami ?
-Tak. Tata i Greg też pracują.
-Oh no tak. - powiedziałem z powagą chociaż w środku gotowało się we mnie z radości.
Ja i Caroline sami.
*Z Punktu Widzenia Caroline*
Cholera jasna ! Kto by się spodziewał, że tak szybko nas zostawią samych. Po co ja mu to obiecywałam. Szczerze to boje się pierwszego razu.Boję się cholernie.
-Muszę na chwilę iść do pokoju.
Ruszyłam na gorę. Kiedy byłam na schodach Niall mnie złapał.
-Co jest ?
-Niall ja boję się to zrobić.
Chłopak nic nie powiedział tylko pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju.
-W życiu nie zrobiłbym ci krzywdy. Jeśli nie chcesz to powiedz.
-Chcę. Ale boję się.
-Rozumiem. - powiedział i przytulił mnie mocno. - Będę ci kochał nawet jeśli tego nie zrobimy.
Z moich oczu spłynęło kilka łez.
-Błagam nie płacz. Nie chcę nic na siłe. Rozumiesz ? - powiedział i rozpłakał się.
-Nie płacz Niall - powiedziałam przytulając go.
-Nie chce żebyś pomyślała że chcę cię do tego zmusić. Zrobimy to jak będziesz gotowa. Dobrze ?
-Tak.
-Teraz idź się umyć bo jesteś zmęczona.
Weszłam do łazienki i puściłam wodę. Wanna napełniła sie po kilku minutach. Weszłam do ciepłej wody. Umyłam się dokładnie.
Oparłam moją głowę i zamknęłam oczy. Nagle do łazienki wszedł mój chłopak.
-Jesteś nadal zła ? - zapytał siadając na sedesie.
-Nie. - powiedziałam spuszczając głowę.
Chłopak podszedł bliżej.
-Caroli...
-Nie.
-Przepraszam cię. Pośpieszyłem się.
-To ja cię przepraszam. To ja ci obiecałam. Przerosło mnie to. Nie jestem gotowa. - powiedziałam i odwróciłam swoją głowę.
-Popatrz na mnie. - powiedział trzymając moją twarz w swoich dłoniach. - Ty nie masz za co. Więc zgoda ?
-Zgoda.
Kiedy chłopak wstał pociągnęłam go za rękę i wpadł do wanny.
-Hahahha co to było kochanie.
-To nasza kąpiel przy świecach.
-Hahaha lepsze to niż nic.
-A nie uważasz, że powinniśmy jakoś zdrobniale się nazywać ?
-Na przykład hipcio ?
-Ej czy ja ci przypominam hipcia ?! - powiedziałam i ochlapałam go.
-Tylko proponuje.
-Więc ja cię będę nazywać kurczaczek. Hahha ty lubisz kurczaki !
-Dobry pomysł ! A ja ciebie życie.
-Co ? Czemu ? - zdziwiłam się.
-Jesteś moim życiem.
-Niall ty jesteś taki kochany. Ale w miejscu publicznym nie będziesz mnie wołał życie xd
-A no tak więc może kwiatuszek ?
-O to mi pasuje ! - powiedziałam zakrywając się nową warstwą piany. - nie uważasz że to nie fair że ty masz ciuchy a ja jestem golusieńka jak mnie pan Bóh stworzył ?
-Dla kogo nie fair to nie fair. Mi tam się podoba.
_________________________________________________________________________________________
DODAŁAM TEN ROZDZIAŁ MIMO TEGO ŻE NIE BYŁO 15 KOMENTARZY. OSTATNIO WAS ZANIEDBUJĘ WIĘC MACIE TAKI PREZENT ODE MNIE. MOŻE PRZY TYM ROZDZIALE WAM SIĘ UDA HMMM ? I JAK SIĘ PODOBA NOWY BLOG ? PISAĆ DALEJ CZY ODPUŚCIĆ ?
piątek, 21 czerwca 2013
XXIV.
*1 miesiąc później*
Leżałam na łóżku kiedy nagle usłyszałam huk.
-Niall co ty robisz ?
-Nic nic.
Wstałam i ruszyłam do garderoby. Zobaczyłam Niall'a stojącego na drabinie.
-Co ty robisz ?
-Wyjmuję walizki. Za 4 godziny mamy wylot a nie jesteśmy spakowani.
-Ale jest 4 nad ranem ! - powiedziałam przecierając oczy ze zmęczenia.
-Idź spać. Ja się zajmę pakowaniem.
-A wiesz co mi potrzebne ?
-No nie. - powiedział łapiąc się za głowę.
-Pomogę ci jak już nie śpimy.
Zabraliśmy się za wyjmowanie ubrań z szafek. Wzięłam wszystkie moje ciepłe ubrania. Do domu wrócę dopiero po sylwestrze w NY. Po godzinie pracy ubrania były spakowane. Poszłam do łazienki i zaczęłam pakowanie kosmetyczki. Niall poszedł w moje ślady. Około 7 byliśmy spakowani. Gitara Niall'a stała już zapakowana. Specjalna walizka z jego butami również była gotowa. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Zbiegłam na dół. W drzwiach zobaczyłam pielęgniarkę ze szpitala z Nicole na rękach. Jeszcze spała. Harry pojawił się szybko i wziął dziewczynkę. Chłopak za chwilę miał wyjeżdżać więc pożegnał się z nami i życzył nam wesołych świąt. Reszta równie szybko wyparowała do swoich rodzin. Zostaliśmy sami. Zostały nam 2 godziny do wylotu. Niall podszedł do mnie i objął mnie.
-A może by tak tą wolną chwilę wykorzystać ? - powiedział poruszając znacząco brwiami.
-Dobry pomysł.
Niall zaczął delikatnie pchać mnie na kanapę. Upadłam i poczułam jego ciało na sobie. Zaczęliśmy się całować. Niall zerwał moją bluzkę a ja równie szybko poradziłam sobie z jego. Zapowiadało się ciekawie. Kiedy Niall rozebrał mnie a ja jego usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Szybko naciągnęliśmy na siebie ubrania. Do domy wszedł Paul.
-Zbieramy się na samolot. On na was nie poczeka.
Postanowiliśmy z moim chłopakiem, że polecimy zwykłym samolotem. Jak normalni ludzie. Paul leciał z nami jako ochroniarz, ale zabierał ze sobą żonę i dzieci. Ma rodzinę w Irlandii więc czemu nie. Zabraliśmy walizki i wsiedliśmy do samochodu, w którym czekała już rodzina ochroniarza. Nie znałam jego żony ani dzieci ale wydawali się ciepłymi osobami. Podczas godzinnej drogi na lotnisko zdążyłam się z nimi zapoznać i chwilę porozmawiać.Wysiedliśmy i ruszyliśmy w stronę naszego terminala. Większość pasażerów była już po odprawie więc było pusto. Po chwili staliśmy już przy wejściu do autobusu który zawiezie nas do samolotu. Kiedy wyszliśmy z pojazdu wiatr zerwał czapkę Niall'a więc ten zaczął ją gonić.Zanim ją złapał wywalił się jeszcze kilka razy. Chociaż tyle że paparazzi nic nie wiedzieli o naszym wylocie. Po kilku minutach siedzieliśmy już na swoich miejscach. Obok mnie siedział Niall a obok chłopaka Paul. Za nami jego żona z 2 dzieci. Musieliśmy czekać 30 minut aż załadują walizki. Mój chłopak bardzo bał się o swoją gitarę, która mogła zostać sponiewierana.
-Spokojnie ! Nakleiliśmy naklejki szkło wiec będzie ok.
Uspokoił się. Czas szybko minął i już po chwili samolot zaczynał wzbijał się w górę. Nie lubiłam tego uczucia. Niall trzymał mocno moje ręce żeby mnie uspokoić. Kiedy byliśmy już w górze oparłam głowę na jego ramieniu i zasnęłam.
*Z punktu widzenia Niall'a*
Caroline spała na moim ramieniu a ja nie mogłem już wysiedzieć bo tak mi się chciało do toalety. Bałem się ją obudzić. Była taka słodka.
-Paul trzymaj Caroline ja idę do ubikacji.
Ochroniarz położyłem głowę mojej dziewczyny na swoim ramieniu a ja ruszyłem w stronę ubikacji. Spotkało mi kilka spojrzeń typu "czy to Niall Horan ?!" ale zignorowałem to i poszedłem dalej. W takich momentach kiedy chcę mi się lać nie robię sobie zdjęć. Szybko załatwiłem swoje potrzeby i wróciłem do mojej księżniczki.I sam zasnąłęm.
Poczułem szturchanie.
-Niall wstawaj jesteśmy. - powiedział Paul wstając.
Caroline też się obudziła. Wzięła swoją torebkę i wyszliśmy. Poczekaliśmy chwilę na nasze walizki. Wziąłem je i ruszyliśmy do wyjścia. Z daleka widziałem już moich rodziców i mojego brata. Kiedy podeszliśmy do nich mocno ich przytuliłem.
-Mamo to moja miłość Caroline.
-Och my się już znamy. - powiedziała mama rzucając się na moją dziewczynę.
-Może chodźmy na jakąś kolacje ? - zaproponował zmieszany tata.
__________________________________________________________________________________
CHCIAŁAM PRZEPROSIĆ ZA DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ ALE MUSIAŁAM POZAMYKAĆ WSZYSTKIE SPRAWY W SZKOLE. TERAZ KIEDY MAM WOLNY CZAS WPADŁAM NA POMYSŁ NOWEGO OPOWIADANIA. CAŁKIEM INNEGO NIŻ TO. GŁÓWNYM BOHATEREM BYŁBY ZAYN. TYM RAZEM NIE SŁAWNY :) ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA ! TYM RAZEM PROSZĘ 0 15 KOMENTARZY I JAK TYLKO UTWORZĘ BLOGA DAM WAM LINKA ♥
Leżałam na łóżku kiedy nagle usłyszałam huk.
-Niall co ty robisz ?
-Nic nic.
Wstałam i ruszyłam do garderoby. Zobaczyłam Niall'a stojącego na drabinie.
-Co ty robisz ?
-Wyjmuję walizki. Za 4 godziny mamy wylot a nie jesteśmy spakowani.
-Ale jest 4 nad ranem ! - powiedziałam przecierając oczy ze zmęczenia.
-Idź spać. Ja się zajmę pakowaniem.
-A wiesz co mi potrzebne ?
-No nie. - powiedział łapiąc się za głowę.
-Pomogę ci jak już nie śpimy.
Zabraliśmy się za wyjmowanie ubrań z szafek. Wzięłam wszystkie moje ciepłe ubrania. Do domu wrócę dopiero po sylwestrze w NY. Po godzinie pracy ubrania były spakowane. Poszłam do łazienki i zaczęłam pakowanie kosmetyczki. Niall poszedł w moje ślady. Około 7 byliśmy spakowani. Gitara Niall'a stała już zapakowana. Specjalna walizka z jego butami również była gotowa. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Zbiegłam na dół. W drzwiach zobaczyłam pielęgniarkę ze szpitala z Nicole na rękach. Jeszcze spała. Harry pojawił się szybko i wziął dziewczynkę. Chłopak za chwilę miał wyjeżdżać więc pożegnał się z nami i życzył nam wesołych świąt. Reszta równie szybko wyparowała do swoich rodzin. Zostaliśmy sami. Zostały nam 2 godziny do wylotu. Niall podszedł do mnie i objął mnie.
-A może by tak tą wolną chwilę wykorzystać ? - powiedział poruszając znacząco brwiami.
-Dobry pomysł.
Niall zaczął delikatnie pchać mnie na kanapę. Upadłam i poczułam jego ciało na sobie. Zaczęliśmy się całować. Niall zerwał moją bluzkę a ja równie szybko poradziłam sobie z jego. Zapowiadało się ciekawie. Kiedy Niall rozebrał mnie a ja jego usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Szybko naciągnęliśmy na siebie ubrania. Do domy wszedł Paul.
-Zbieramy się na samolot. On na was nie poczeka.
Postanowiliśmy z moim chłopakiem, że polecimy zwykłym samolotem. Jak normalni ludzie. Paul leciał z nami jako ochroniarz, ale zabierał ze sobą żonę i dzieci. Ma rodzinę w Irlandii więc czemu nie. Zabraliśmy walizki i wsiedliśmy do samochodu, w którym czekała już rodzina ochroniarza. Nie znałam jego żony ani dzieci ale wydawali się ciepłymi osobami. Podczas godzinnej drogi na lotnisko zdążyłam się z nimi zapoznać i chwilę porozmawiać.Wysiedliśmy i ruszyliśmy w stronę naszego terminala. Większość pasażerów była już po odprawie więc było pusto. Po chwili staliśmy już przy wejściu do autobusu który zawiezie nas do samolotu. Kiedy wyszliśmy z pojazdu wiatr zerwał czapkę Niall'a więc ten zaczął ją gonić.Zanim ją złapał wywalił się jeszcze kilka razy. Chociaż tyle że paparazzi nic nie wiedzieli o naszym wylocie. Po kilku minutach siedzieliśmy już na swoich miejscach. Obok mnie siedział Niall a obok chłopaka Paul. Za nami jego żona z 2 dzieci. Musieliśmy czekać 30 minut aż załadują walizki. Mój chłopak bardzo bał się o swoją gitarę, która mogła zostać sponiewierana.
-Spokojnie ! Nakleiliśmy naklejki szkło wiec będzie ok.
Uspokoił się. Czas szybko minął i już po chwili samolot zaczynał wzbijał się w górę. Nie lubiłam tego uczucia. Niall trzymał mocno moje ręce żeby mnie uspokoić. Kiedy byliśmy już w górze oparłam głowę na jego ramieniu i zasnęłam.
*Z punktu widzenia Niall'a*
Caroline spała na moim ramieniu a ja nie mogłem już wysiedzieć bo tak mi się chciało do toalety. Bałem się ją obudzić. Była taka słodka.
-Paul trzymaj Caroline ja idę do ubikacji.
Ochroniarz położyłem głowę mojej dziewczyny na swoim ramieniu a ja ruszyłem w stronę ubikacji. Spotkało mi kilka spojrzeń typu "czy to Niall Horan ?!" ale zignorowałem to i poszedłem dalej. W takich momentach kiedy chcę mi się lać nie robię sobie zdjęć. Szybko załatwiłem swoje potrzeby i wróciłem do mojej księżniczki.I sam zasnąłęm.
Poczułem szturchanie.
-Niall wstawaj jesteśmy. - powiedział Paul wstając.
Caroline też się obudziła. Wzięła swoją torebkę i wyszliśmy. Poczekaliśmy chwilę na nasze walizki. Wziąłem je i ruszyliśmy do wyjścia. Z daleka widziałem już moich rodziców i mojego brata. Kiedy podeszliśmy do nich mocno ich przytuliłem.
-Mamo to moja miłość Caroline.
-Och my się już znamy. - powiedziała mama rzucając się na moją dziewczynę.
-Może chodźmy na jakąś kolacje ? - zaproponował zmieszany tata.
__________________________________________________________________________________
CHCIAŁAM PRZEPROSIĆ ZA DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ ALE MUSIAŁAM POZAMYKAĆ WSZYSTKIE SPRAWY W SZKOLE. TERAZ KIEDY MAM WOLNY CZAS WPADŁAM NA POMYSŁ NOWEGO OPOWIADANIA. CAŁKIEM INNEGO NIŻ TO. GŁÓWNYM BOHATEREM BYŁBY ZAYN. TYM RAZEM NIE SŁAWNY :) ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA ! TYM RAZEM PROSZĘ 0 15 KOMENTARZY I JAK TYLKO UTWORZĘ BLOGA DAM WAM LINKA ♥
sobota, 8 czerwca 2013
XXIII.
Spacerowaliśmy w stronę domu powoli. Nigdzie nam się nie
śpieszyło a chcieliśmy żeby ten wolny dzień trwał jak najdłużej. Od
poniedziałku Niall ma ciężko pracować. Razem z chłopakami ciężko pracują nad
piosenkami. Stresują się występem w Nowym Jorku. Ja od poniedziałku zaczynam
naukę. Nauczanie domowe nie bardzo mnie zadawala, ale to konieczne. Chciałabym
normalnie chodzić do szkoły. Rozumiem, że bycie dziewczyną gwiazdy ma minusy i
muszę to zaakceptować. Kiedy weszliśmy do domu panowała tam dziwna atmosfera.
Harry siedział załamany na kanapie, Perrie i Zayn biegali i szukali czegoś a
reszta jadła w kuchni.
-Co jest Harry ?
-Musiałem zawieść Nicole z powrotem do szpitala.
-Będziemy ją odwiedzać. Nie martw się ! – powiedziałam
przytulając go.
-Wiem.
Perrie i Zayn klapnęli zdyszani na sofę.
-Co wy robiliście ? – zapytałam.
-Zaraz Little Mix ma próbę a ja zgubiłam notatnik z
tekstami. Każda miała wymyślić jakiś teks wiesz pracujemy nad nową płytą. –
powiedziała chowając twarz w dłonie. –Jesy mnie zabije !
-Poszukamy go. Chodź pomogę ci !
-Gdzie go ostatnio widziałaś ?
-Chyba jak byłam u was w pokoju nad ranem. Potrzebowałam
laptopa i weszłam do was. Zostawiłam go tam chyba. – powiedziała i pobiegła na
górę.
Poszłam za nią. Kiedy weszłyśmy na łóżku leżał Boby i gryzł
coś. Podeszłam bliżej.
-O nie ! Oddawaj to teraz ! – powiedziałam szarpiąc za
notatnik Perrie.
Ciągnąc tylko
bardziej go namawiałam do zabawy. Po kilku minutach udało mi się go wyjąć.
Kiedy puścił notes upadłam z hukiem na ziemię.
-Ała ! – powiedziałam masując się po kości ogonowej.
-Dziękuję ci ! – krzyknęła dziewczyna rzucając się na mnie.
-Nie ma sprawy. Chodź coś zjeść ! – powiedziałam ciągnąc ją
za rękę.
W kuchni byli już wszyscy. Niall już coś zajadał. Dan piła
wodę a Liam mył naczynia. Zayn pił kawę z Harry’m. Usiadłam z Pezz i wzięłyśmy
po naleśniku z talerza. Było już późne popołudnie. Dziewczyna szybko zjadła i
pożegnała się z nami. Dan również poszła na próbę.
-Kto normalny wymyśla próby w niedziele ! – burzył się Liam
tuląc swoją dziewczynę.
-Wrócę za chwilę. – powiedziała całując go w usta.
Oni są idealni. Powinni zostać razem na zawsze. Nie potrafią
bez siebie żyć. Spojrzałam na mój malutki tatuaż na nadgarstku. Widniała tam
mała literka „n”. Niall zauważył co robię. Podszedł i pocałował mój tatuaż.
Popatrzył na mnie.
-One zostaną na zawsze. Nawet jeśli któreś z nas odejdzie
zawsze będziemy mieć coś co będzie nam przypominać o tym co dla siebie
znaczyliśmy.
To co powiedział było piękne. Przytuliłam go. Wzięłam w moje
małe dłonie jego dużą rękę. Moje palce badały każdy odcinek. Dotknęłam literki
c. Zatrzymałam się. Popatrzyłam na niego.
-Nawet nie wiesz ile dla mnie to znaczy Niall. Niby tylko
literki ale to coś więcej.
Pocałował mnie. Całej scenie przyglądał się Hazza, Dan i
Liam.
-Ooo ale wy jesteście słodcy ! – powiedziała dziewczyna.
Kiedy dziewczyna wyszła zapadła cisza. Postanowiłam to
przerwać.
-Co robicie w święta ?
-Ja i Dan jedziemy do jej rodziny. Całe święta u niej w
domu. Jestem podekscytowany !
-A twoi rodzice ? – spytałam.
-Umówiliśmy się na Wielkanoc do nich. Wiesz szukanie jajek w
ogrodzie i te sprawy. Moja mama kocha świętować. A wy ?
-Na Boże Narodzenie jedziemy do Irlandii. A Wielkanoc jest
pod znakiem zapytania. Może pojedziemy za granicę ? Co myślisz ?
-Zostaniemy tu. Nie zamierzam szukać jajek na plaży. Chcę
tu. – powiedziałam uśmiechając się.
A ty Harry ? – zapytał Niall.
-Chyba jadę do rodziny. Może zabiorę Nicole. Jeszcze nie
wiem. – powiedział uśmiechając się.
-Zamierzamy tak siedzieć ? Chodźmy do kina albo do jakiegoś
wesołego miasteczka !
-Ok może być kino. Tylko dzwońcie po ochroniarzy. Reszta do
nas dołączy. – powiedział Liam.
-To ja idę się ubrać. – powiedziałam i ruszyłam na górę.
Weszłam do garderoby. Popatrzyłam po półkach. Nic nie
umiałam wybrać.
-Klasyka gatunku do cholery ! – powiedziałam i bezradnie
usiadłam na podłodze.
Niall nagle wszedł. Wiedział co się dzieje. Podszedł do
jednej z półek i wziął coś. Wręczył mi to.
-Ubierz się.
-Dziękuję !
-Polecam się na przyszłość ! – powiedział i mrugnął do mnie.
Weszłam do łazienki. Chłopak dał mi czarne getry, białą
szeroką koszulkę i marynarkę moro. Ubrałam się i pomalowałam. Włosy zostawiłam
naturalnie pokręcone. Kiedy zeszłam na dół wszyscy już czekali. Dziewczyny były
już ubrane a chłopaki gadali z ochroniarzami. Założyłam buty za kostkę,
narzuciłam czarną kurtkę, szalik i czapkę. Wsiedliśmy do dużego samochodu.
Droga do centrum Londynu trwała około 20 minut. Wysiedliśmy i weszliśmy do
budynku. Nie było tam dużo ludzi. Głównie dzieci i rodzice. Żadnych
nastolatków. Nie mieliśmy pojęcia na jaki film się wybrać. Zobaczyłam wielki
plakat.
-O a może ten ? – powiedziałam wskazując palcem.
-Ale to horror. – powiedział Liam. – Ja się boję.
-Ej tchórzu ! Będę cię trzymała za rękę. – powiedziała Dan.
-Ok idziemy ! Nie musisz mnie trzymać. – powiedział chłopak
.
Podeszliśmy do kasy biletowej.
-Prosimy 9 biletów na „Szepty”
-A ochroniarze ? – spytałam.
-No to 11.
Zapłaciliśmy i ruszyliśmy w stronę sali. Zasiedliśmy na
miejscach. Zaczęły się reklamy. Niall po chwili wyszedł. Wrócił obładowany
popcornem, żelkami, chipsami i colą. Ochroniarz niósł resztę prowiantu. Każdy
dostał swoją paczuszkę chrupek i prażonej kukurydzy. Po 15 minutach reklam
zaczął się film. Kochałam horrory. Ten dreszcz emocji. Już przy pierwszej scenie
Liam prawie zaczął krzyczeć. Dan trzymała go za ręce. Mój chłopak również mnie
trzymał. To było słodkie, że ja nie bałam się wcale a on co chwilę podskakiwał
ze strachu. Chwila ciszy i morderca zabija ofiarę. I wtedy ktoś pisnął.
Spojrzałam na Liam’a. Cały popcorn miał we włosach, jego dziewczyna podobnie.
Zaczęłam się śmiać. Kiedy film się skończył wszyscy poszliśmy do restauracji.
Usiedliśmy i zamówiliśmy drinki. Niall poprosił o hamburgera. Siedzieliśmy i
rozmawialiśmy aż do 24. Było cudownie. Potem poszliśmy na pamiętny dach tego
budynku. Stanęliśmy wszyscy przy barierce i patrzyliśmy na panoramę Londynu.
Niall objął mnie i pocałował w czubek głowy.
-Chciałbym zatrzymać tę chwilę Caroline. Na zawsze być tu z
tobą !
-Zawsze będziemy razem. Może nie w tym miejscu ale razem. –
powiedziałam patrząc mu w oczy. – Patrz na to. – pokazałam mu nadgarstek.
Uśmiechnął się i pocałował mój tatuaż.
____________________________________________________________________________________
ROZDZIAŁ PEŁEN SŁODYCZY I MIŁOŚCI *.* LUBICIE TAKIE PRAWDA ? TERAZ PROSIŁABYM O 13 KOMENTARZY DACIE RADĘ ? WIĘC 13 KOMENTARZY I NASTĘPNY ♥ CZYTASZ=KOMENTUJESZ !
środa, 5 czerwca 2013
XXII.
NA WSTĘPIE CHCE WAS PRZEPROSIĆ ZA TO, ŻE NIE DODAŁAM ALE JESTEM CHORA I TRUDNO MI SIĘ ZEBRAĆ ŻEBY COŚ NAPISAĆ. ZAPRASZAM DO CZYTANIA !
__________________________________________________________________________________
Stałam tam jak zaczarowana słuchając jak mój chłopak śpiewa. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuję. Odwróciłam się. To był Harry i Nicole.
-Mamy coś dla ciebie ! - powiedziała.
Wręczyła mi małą torebeczkę. Otworzyłam ją szybko. Była to śliczna bransoletka z serduszkiem, na którym wygrawerowany był napis "będę z tobą zawsze. Nicole x" Przytuliłam ją mocno.
-Dziękuję jest śliczna !
-Harry ją kupił ale jest ode mnie. A czy mogę pobawić się z psem ? - spytała.
-Oczywiście ! - powiedziałam puszczając go z moich objęć.
Kiedy odeszła na bezpieczną odległość spytałam:
-Gdzie ona była dzisiaj rano ?
-U mojej mamy. Musieliśmy wszystko przygotować. Chodź zapoznam cię z moją rodziną. -powiedział ciągnąc mnie w stroną stolika.
Siedziała tam kobieta, która wyglądała bardzo młodo. Miała czarne włosy i wielkie oczy. To musiała być jego mama. Obok była młoda dziewczyna. Była podobna do Hazzy.
-To moja mama Anne a to siostra Gemma.- powiedział wskazując na nie ręką.
-Miło mi. Ja jestem Caroline dziewczyna Niall'a.
-Och nam też miło. Usiądź z nami !
Zajęłam miejsce na przeciwko siostry loczka. Rozmawiałyśmy i w ogóle nie zauważyłyśmy,że podszedł do nas mój chłopak. Jego mina mnie przeraziła. Szybko wstałam i odciągnęłam o na bok.
-Co jest ? - zapytałam przerażona.
-N...Nic. -powiedział przełykając ślinę.
-Wiem, że coś się stało ! Mów Niall.
-Mamy nie proszonych gości.
-Och ! Paparazzi zrobią kilka fotek i pójdą.
-Ale to nie oni.
-Zaczynasz mnie przerażać. Kto to jest ?
-Sophy i - powiedział przeczesując włosy. - i Logan.
-Co ?! Co oni tu robią ? Jak się tu dostali ? -pytałam przerażona.
-Nie mam pojęcia.
Naszą rozmowę przerwało wymowne odchrząknięcie. Niall odwrócił się. Podszedł do jakiegoś faceta. To musiał być Logan.
Z punktu widzenia Niall'a
To był on. Po tylu latach.
-Kogo ja widzę ! Wielka gwiazda Horan.- powiedział chłopak popychając mnie.
-Co ty tu chcesz ? To przyjęcie mojej dziewczyny.
-O ile pamiętam twoją dziewczyną była Sophy a nie jakaś dziwka. - powiedział mrugając do Caroline.
-Logan ! Nigdy taki nie byłeś co ci jest ?
-Więzienie zmienia człowieka. Przemyślałem kilka rzeczy i wiesz co ?! Nasza przyjaźń nie była prawdziwa ! To ja ci zawszę ratowałem dupę a ty ? Ty znalazłeś tych 4 debili i mnie olałeś.
-Jak możesz tak uważać ? -krzyknąłem.
-Sophy też tak potraktowałeś chuju ! Za kogo się masz ?! Jak nie miałeś kasy byłeś normalny a teraz ?
-Zmieniłeś się ! I to na gorsze ! Wypierdalaj stąd bo wezwę ochroniarzy.
-Och nawet nie potrafisz mnie wygonić ! Zawsze byłeś ciotą. - powiedział uśmiechając się kpiąco.
-Weź stąd swoją chorą siostrę i idźcie stąd !
-Moja siostra jest teraz zajęta czym innym. A raczej kimś innym !
-Co ty pieprzysz ?!
Nie odpowiedział mi. Odszedł gdzieś. Krzyczałem za nim ale nie reagował. Nie widziałem co robić.
-Ochrona Niall ! Dzwoń po ochronę ! -krzyczała Caroline.
Nagle usłyszeliśmy pisk. Ktoś zapalił światło. Zobaczyłem Logana trzymającego Nicole. Przy jej szyi trzymał nóż.
-Nieee ! - krzyknęła Caroline.
-Nic jej nie zrobię, ale pod jednym pieprzonym warunkiem !
-Gadaj !
-Wiesz zawsze myślałem, że jak wyjdę z więzienia to przywitasz mnie i podziękujesz mi za to co zrobiłem. A ty ? Ty znalazłeś sobie nową a moja siostrę kopnąłeś. Ale ona jest mądra ! I ma pewien haczyk i ty dobrze wiesz co !
Odwróciłem się w stronę Caroline. Okropnie płakała.Potarłem wierzchem dłoni jej policzek. Harry stał obok niej i trzymał ją.
-Weź ją stąd. - powiedziałem do niego.
Chłopak wziął ją na ręce i poszedł w stronę wyjścia.
-Dam wam te pieniądze ! - powiedziałem.
-Och grzeczny chłopiec !
-Mówiłeś, że ich nie masz ! krzyknęła Sophy.
-Bo nie miałem, ale dostałem już pieniądze za koncert w Nowym Jorku.
-Więc ile nam dasz ? - spytał Logan.
-Około 50 tysięcy.
-Hahahahah ty jesteś śmieszny ! Umawialiśmy się na 2 razy więcej tak ?
-Nie mam na tyle !
-Ja dam drugą połowę. - powiedział Hazz podbiegając do mnie.-Ale masz ja puścić.
Chłopak puścił ją. Podbiegła do Harry'ego z płaczem. Przytulił ją.
-Dajesz ten hajs ? - krzyknął Logan.
Poczekaj mam je w samochodzie.
Skłamałem. Harry wyczuł co chcę zrobić wiec dołączył się do kłamstwa. Pobiegłem na zewnątrz i powiedziałem wszystko ochroniarzom. Było ich 20. Szybko wbiegli do środka i rzucili się na tą dwójkę. Stałem tam i patrzyłem jak aresztują mojego przyjaciela. Mama Harry'ego podeszła do mnie i przytuliła.
-Będzie dobrze Niall.
-Dziękuję Anne.
-Idź po Caroline. Puść muzykę. Kontynuujmy. -powiedziała.
-Tak to dobry pomysł.
Wyszedłem tylnym wyjściem i zobaczyłem ją siedzącą pod ścianą. Płakała. Podszedłem i przytuliłem ją.
-Zabrali ich. Z Nicole wszystko ok.
Wtuliła się we mnie. Wziąłem ją na ręce i ruszyliśmy do klubu. Muzyka leciała a wszyscy się bawili. Usiedliśmy przy stoliku. Trzymałem jej dłonie. Kiedy puścili coś wolniejszego poprosiłem ją do tańca. Wstała i poszła ze mną na parkiet. Wtuliliśmy się w siebie i zaczęliśmy tańczyć.
-Kocham cię Niall. - powiedziała.
-Ja ciebie mocniej. - powiedziałem patrząc w jej oczy
-No nie wiem nie wiem. - powiedziała uśmiechając się.
Impreza trwała do 4 nad ranem. Caroline bawiła się i śmiała. Dziewczyny sprawiły, że zapomniała. Ja i chłopaki daliśmy występ. Wszyscy się bawili. Poza tym "małym" incydencie było świetnie.
***
Obudziło mnie coś mokrego na mojej twarzy. Otworzyłem oczy. Pies siedział na mnie i lizał mnie.
-Caroline - powiedziałem szturchając ją- on chyba chce jeść.
Wstała i wzięła go na ręce. Był bardzo lekki, ponieważ był szczeniakiem. Był rasy haski. Słodziak.
Wstałem i również poczłapałem na dół. Pies już jadł a dziewczyna robiła śniadanie dla wszystkich. Obudziliśmy się jako ostatni. Wygoniłem dziewczynę od kuchenki i powiedziałem żeby się ubrała. Sam miałem na sobie już dresy i bluzę. Zjadłem szybko to co przygotowała i ubrałem buty i kurtkę. Na głowę naciągnąłem czapkę. Dziewczyna zeszła i popatrzyła na mnie zdziwiona.
-Idziemy na spacer. Ubieraj się.
-Och no tak ! Już.
Włożyła kurtkę, trampki i taką samą czapkę jak ja. Wzięliśmy psa na smycz i ruszyliśmy w kierunku miasta. Od Londynu dzieliło nas kilka kilometrów. Mieszkaliśmy na przedmieściach, ale mieliśmy tu spożywczaki, parki i inne potrzebne budynki. Kiedy byliśmy na rynku kazałem zamknąć jej oczy.
-Niall gdzie my idziemy ? - zapytała.
-Do drugiej części prezentu ! - powiedziałem zgodnie z prawdą.
Weszliśmy do salonu tatuaży. Kazałem jej otworzyć oczy.
-Co my tu robimy ? - spytała zdziwiona.
-Robimy tatuaże !
-Ale...
-Wiem, że się boisz. Najpierw ja ok ?
-Dobra.
Usiadłem na fotelu. Mężczyzna już wiedział jakie tatuaże ma nam zrobić. Zabrał się do pracy. Po około 30 minutach było gotowe. Była to mała literka c na nadgarstku.
-To jest dla mnie ?
-Nie ! Chciałem oddać hołd trzeciej literce alfabetu. No pewnie że dla ciebie ! - powiedziałem całując ją.
-Teraz ja.
-Siadaj.
Za kilka chwil również był gotowy. Zrobiliśmy zdjęcie z tatuażystą i wyszliśmy. Zrobiłem zdjęcia naszym tatuażom i wstawiłem a twittera. Wszyscy się zachwycali. Po krótkim spacerze usiedliśmy w parku.
-Jak go nazwiemy ? - spytałem kładąc psa na moich kolanach.
-Nie mam pojęcia.
-To chłopak co nie ?
-Tak.
-Poznaliśmy się pod drzewem tak ?
-Jeszcze pytasz Niall ?
-Więc nazwiemy .... nie mam pomysłu.
-A może po prostu Boby hmm ?
-Tak to lepsze niż nazwać go drzewo.
Zaczęliśmy się śmiać. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i ruszyliśmy do domu.
__________________________________________________________________________________
DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE WEJŚCIA ! JESTEŚCIE CUDOWNI ♥ PRZY TYM ROZDZIALE RÓWNIEŻ LICZĘ NA 10 KOMENTARZY :) A MOŻE WIĘCEJ ? NASTĘPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ JAK POJAWI SIĘ WENA I BĘDĘ CZUŁA SIĘ LEPIEJ :) CO NIE ZNACZY, ŻE MACIE NIE KOMENTOWAĆ ! CZYTASZ=KOMENTUJESZ !
__________________________________________________________________________________
Stałam tam jak zaczarowana słuchając jak mój chłopak śpiewa. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuję. Odwróciłam się. To był Harry i Nicole.
-Mamy coś dla ciebie ! - powiedziała.
Wręczyła mi małą torebeczkę. Otworzyłam ją szybko. Była to śliczna bransoletka z serduszkiem, na którym wygrawerowany był napis "będę z tobą zawsze. Nicole x" Przytuliłam ją mocno.
-Dziękuję jest śliczna !
-Harry ją kupił ale jest ode mnie. A czy mogę pobawić się z psem ? - spytała.
-Oczywiście ! - powiedziałam puszczając go z moich objęć.
Kiedy odeszła na bezpieczną odległość spytałam:
-Gdzie ona była dzisiaj rano ?
-U mojej mamy. Musieliśmy wszystko przygotować. Chodź zapoznam cię z moją rodziną. -powiedział ciągnąc mnie w stroną stolika.
Siedziała tam kobieta, która wyglądała bardzo młodo. Miała czarne włosy i wielkie oczy. To musiała być jego mama. Obok była młoda dziewczyna. Była podobna do Hazzy.
-To moja mama Anne a to siostra Gemma.- powiedział wskazując na nie ręką.
-Miło mi. Ja jestem Caroline dziewczyna Niall'a.
-Och nam też miło. Usiądź z nami !
Zajęłam miejsce na przeciwko siostry loczka. Rozmawiałyśmy i w ogóle nie zauważyłyśmy,że podszedł do nas mój chłopak. Jego mina mnie przeraziła. Szybko wstałam i odciągnęłam o na bok.
-Co jest ? - zapytałam przerażona.
-N...Nic. -powiedział przełykając ślinę.
-Wiem, że coś się stało ! Mów Niall.
-Mamy nie proszonych gości.
-Och ! Paparazzi zrobią kilka fotek i pójdą.
-Ale to nie oni.
-Zaczynasz mnie przerażać. Kto to jest ?
-Sophy i - powiedział przeczesując włosy. - i Logan.
-Co ?! Co oni tu robią ? Jak się tu dostali ? -pytałam przerażona.
-Nie mam pojęcia.
Naszą rozmowę przerwało wymowne odchrząknięcie. Niall odwrócił się. Podszedł do jakiegoś faceta. To musiał być Logan.
Z punktu widzenia Niall'a
To był on. Po tylu latach.
-Kogo ja widzę ! Wielka gwiazda Horan.- powiedział chłopak popychając mnie.
-Co ty tu chcesz ? To przyjęcie mojej dziewczyny.
-O ile pamiętam twoją dziewczyną była Sophy a nie jakaś dziwka. - powiedział mrugając do Caroline.
-Logan ! Nigdy taki nie byłeś co ci jest ?
-Więzienie zmienia człowieka. Przemyślałem kilka rzeczy i wiesz co ?! Nasza przyjaźń nie była prawdziwa ! To ja ci zawszę ratowałem dupę a ty ? Ty znalazłeś tych 4 debili i mnie olałeś.
-Jak możesz tak uważać ? -krzyknąłem.
-Sophy też tak potraktowałeś chuju ! Za kogo się masz ?! Jak nie miałeś kasy byłeś normalny a teraz ?
-Zmieniłeś się ! I to na gorsze ! Wypierdalaj stąd bo wezwę ochroniarzy.
-Och nawet nie potrafisz mnie wygonić ! Zawsze byłeś ciotą. - powiedział uśmiechając się kpiąco.
-Weź stąd swoją chorą siostrę i idźcie stąd !
-Moja siostra jest teraz zajęta czym innym. A raczej kimś innym !
-Co ty pieprzysz ?!
Nie odpowiedział mi. Odszedł gdzieś. Krzyczałem za nim ale nie reagował. Nie widziałem co robić.
-Ochrona Niall ! Dzwoń po ochronę ! -krzyczała Caroline.
Nagle usłyszeliśmy pisk. Ktoś zapalił światło. Zobaczyłem Logana trzymającego Nicole. Przy jej szyi trzymał nóż.
-Nieee ! - krzyknęła Caroline.
-Nic jej nie zrobię, ale pod jednym pieprzonym warunkiem !
-Gadaj !
-Wiesz zawsze myślałem, że jak wyjdę z więzienia to przywitasz mnie i podziękujesz mi za to co zrobiłem. A ty ? Ty znalazłeś sobie nową a moja siostrę kopnąłeś. Ale ona jest mądra ! I ma pewien haczyk i ty dobrze wiesz co !
Odwróciłem się w stronę Caroline. Okropnie płakała.Potarłem wierzchem dłoni jej policzek. Harry stał obok niej i trzymał ją.
-Weź ją stąd. - powiedziałem do niego.
Chłopak wziął ją na ręce i poszedł w stronę wyjścia.
-Dam wam te pieniądze ! - powiedziałem.
-Och grzeczny chłopiec !
-Mówiłeś, że ich nie masz ! krzyknęła Sophy.
-Bo nie miałem, ale dostałem już pieniądze za koncert w Nowym Jorku.
-Więc ile nam dasz ? - spytał Logan.
-Około 50 tysięcy.
-Hahahahah ty jesteś śmieszny ! Umawialiśmy się na 2 razy więcej tak ?
-Nie mam na tyle !
-Ja dam drugą połowę. - powiedział Hazz podbiegając do mnie.-Ale masz ja puścić.
Chłopak puścił ją. Podbiegła do Harry'ego z płaczem. Przytulił ją.
-Dajesz ten hajs ? - krzyknął Logan.
Poczekaj mam je w samochodzie.
Skłamałem. Harry wyczuł co chcę zrobić wiec dołączył się do kłamstwa. Pobiegłem na zewnątrz i powiedziałem wszystko ochroniarzom. Było ich 20. Szybko wbiegli do środka i rzucili się na tą dwójkę. Stałem tam i patrzyłem jak aresztują mojego przyjaciela. Mama Harry'ego podeszła do mnie i przytuliła.
-Będzie dobrze Niall.
-Dziękuję Anne.
-Idź po Caroline. Puść muzykę. Kontynuujmy. -powiedziała.
-Tak to dobry pomysł.
Wyszedłem tylnym wyjściem i zobaczyłem ją siedzącą pod ścianą. Płakała. Podszedłem i przytuliłem ją.
-Zabrali ich. Z Nicole wszystko ok.
Wtuliła się we mnie. Wziąłem ją na ręce i ruszyliśmy do klubu. Muzyka leciała a wszyscy się bawili. Usiedliśmy przy stoliku. Trzymałem jej dłonie. Kiedy puścili coś wolniejszego poprosiłem ją do tańca. Wstała i poszła ze mną na parkiet. Wtuliliśmy się w siebie i zaczęliśmy tańczyć.
-Kocham cię Niall. - powiedziała.
-Ja ciebie mocniej. - powiedziałem patrząc w jej oczy
-No nie wiem nie wiem. - powiedziała uśmiechając się.
Impreza trwała do 4 nad ranem. Caroline bawiła się i śmiała. Dziewczyny sprawiły, że zapomniała. Ja i chłopaki daliśmy występ. Wszyscy się bawili. Poza tym "małym" incydencie było świetnie.
***
Obudziło mnie coś mokrego na mojej twarzy. Otworzyłem oczy. Pies siedział na mnie i lizał mnie.
-Caroline - powiedziałem szturchając ją- on chyba chce jeść.
Wstała i wzięła go na ręce. Był bardzo lekki, ponieważ był szczeniakiem. Był rasy haski. Słodziak.
Wstałem i również poczłapałem na dół. Pies już jadł a dziewczyna robiła śniadanie dla wszystkich. Obudziliśmy się jako ostatni. Wygoniłem dziewczynę od kuchenki i powiedziałem żeby się ubrała. Sam miałem na sobie już dresy i bluzę. Zjadłem szybko to co przygotowała i ubrałem buty i kurtkę. Na głowę naciągnąłem czapkę. Dziewczyna zeszła i popatrzyła na mnie zdziwiona.
-Idziemy na spacer. Ubieraj się.
-Och no tak ! Już.
Włożyła kurtkę, trampki i taką samą czapkę jak ja. Wzięliśmy psa na smycz i ruszyliśmy w kierunku miasta. Od Londynu dzieliło nas kilka kilometrów. Mieszkaliśmy na przedmieściach, ale mieliśmy tu spożywczaki, parki i inne potrzebne budynki. Kiedy byliśmy na rynku kazałem zamknąć jej oczy.
-Niall gdzie my idziemy ? - zapytała.
-Do drugiej części prezentu ! - powiedziałem zgodnie z prawdą.
Weszliśmy do salonu tatuaży. Kazałem jej otworzyć oczy.
-Co my tu robimy ? - spytała zdziwiona.
-Robimy tatuaże !
-Ale...
-Wiem, że się boisz. Najpierw ja ok ?
-Dobra.
Usiadłem na fotelu. Mężczyzna już wiedział jakie tatuaże ma nam zrobić. Zabrał się do pracy. Po około 30 minutach było gotowe. Była to mała literka c na nadgarstku.
-To jest dla mnie ?
-Nie ! Chciałem oddać hołd trzeciej literce alfabetu. No pewnie że dla ciebie ! - powiedziałem całując ją.
-Teraz ja.
-Siadaj.
Za kilka chwil również był gotowy. Zrobiliśmy zdjęcie z tatuażystą i wyszliśmy. Zrobiłem zdjęcia naszym tatuażom i wstawiłem a twittera. Wszyscy się zachwycali. Po krótkim spacerze usiedliśmy w parku.
-Jak go nazwiemy ? - spytałem kładąc psa na moich kolanach.
-Nie mam pojęcia.
-To chłopak co nie ?
-Tak.
-Poznaliśmy się pod drzewem tak ?
-Jeszcze pytasz Niall ?
-Więc nazwiemy .... nie mam pomysłu.
-A może po prostu Boby hmm ?
-Tak to lepsze niż nazwać go drzewo.
Zaczęliśmy się śmiać. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i ruszyliśmy do domu.
__________________________________________________________________________________
DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE WEJŚCIA ! JESTEŚCIE CUDOWNI ♥ PRZY TYM ROZDZIALE RÓWNIEŻ LICZĘ NA 10 KOMENTARZY :) A MOŻE WIĘCEJ ? NASTĘPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ JAK POJAWI SIĘ WENA I BĘDĘ CZUŁA SIĘ LEPIEJ :) CO NIE ZNACZY, ŻE MACIE NIE KOMENTOWAĆ ! CZYTASZ=KOMENTUJESZ !
Subskrybuj:
Posty (Atom)