poniedziałek, 22 lipca 2013

XXVII.

Bardzo się bałem co odpowie. A jak nie kocha mnie na tyle żeby za mnie wyjść ? Ona jest dla mnie całym światem. Nagle wstała i pokuśtykała o kulach przed dom. Siedziałem tam załamany.
-Co tak siedzisz synek. Idź do niej. Ja miałem 3 podejścia do zaręczyn z twoją matką.
Szybko wstałem i pobiegłem do wyjścia. Przed domem zastałem moją dziewczynę wpatrującą się w swoje dłonie.
-Caroline ? -spytałem niepewnie.
-Niall ja nie wiem co mam odpowiedzieć.
-Rozumiem. Jeśli chcesz powiedzieć nie to zrób to.
Stała tam i nic nie mówiła. Podszedłem i przytuliłem ją.
-Daj mi czas. Proszę.
-Dobrze.
Bałem się. Cholernie się bałem co powie. A co jak się nie zgodzi ?
-Niall ?
-Hmm ?
-Tak.
-Co tak ? - spytałem zdziwiony.
-Chce za ciebie wyjść. Byłabym najgłupszą osobą na świecie gdybym się nie zgodziła. To byłby największy błąd życia.
-Kwiatuszku mój. - powiedziałem przytulając ją mocno.
Uklęknąłem przed nią i założyłem pierścionek.
-Teraz oficjalnie jesteś moją narzeczoną Caroline.
-A ty moim narzeczonym Niall.
Wziąłem ją na ręcę i wniosłem do domu.
-Oto moja narzeczona ! - krzyknąłem sadzając ją na kanapie.
-On to się szczęściarzem urodził. Ja musiałem za tobą biegać a ten pstryk i już. - powiedział tata śmiejąc się.
-Śniadanie świątecznie gotowe.
W jadalni czekał na nas zastawiony stół. Dużo jedzenia to jest to. Pyszności mojej mamy.
-To zrobiła twoja narzeczona synku.
-Mmm.
Zasiadłem za stołem i wziąłem się za jedzenie. Kiedy każdy był najedzony poszliśmy do salonu i rozmawialiśmy.
-Kiedy wasz ślub ? -zapytałem mojego brata.
-Latem.
-O Caroline musisz już kupić sukienkę. Bo z twoim zapałem do zakupu sukienek to i tak nie zdążysz. -powiedziałem śmiejąc się.
-Ha ha ha. Nie śmieszne.
-Oj już się nie obrażaj. - przytuliłem ją.
Wtuliła się we mnie. Po chwili położyła głowę na moich kolanach. My rozmawialiśmy a ona słodko zasnęła .
-Mówiłem, że się zgodzi. - powiedział Greg.
-Jest cudowną dziewczyną, wiedziałem że się zgodzi. - skłamałem.
Wcale nie wiedziałem czy się zgodzi. Mogła odpowiedzieć "nie" i wtedy byłbym spalony.
-A kiedy poznamy jej rodziców  ? -spytała mama.
Caroline zaczęła niespokojnie oddychać i kręcić się. Pogłaskałem ją po głowie. Wstałem i podniosłem ją. Po chwili była już na łóżku w moim pokoju. Na dole czekała już niespokojna mama.
-To przez rodziców miała kłopoty zdrowotne.
-Jak to ?
Opowiedziałem jej wszystko od samego początku.
-To musiało być okropne przeżycie dla niej. Dobrze się zachowałeś Niall. - powiedziała.
-Ide zobaczyć czy nadal śpi.
Wskoczyłem po schodach i wszedłem do mojego pokoju. Mój anioł spał na łóżku tak samo jak wcześniej. Położyłem się obok niej i mocno przytuliłem.
-Nie śpie już. - odwróciła się do mnie.
-Przepraszam za moją mame. Ona nic nie wiedziała.
-Nie ma sprawy.
Usiadła na łóżku i objęła mnie. Wstała i powoli udała się do ubikacji.
Z punktu widzenia Caroline
Pokuśtykałam do ubikacji i usiadłam na zamkniętym sedesie. Czemu w najlepszych chwilach mojego życia musi się coś zepsuć ? Byłam bardzo zdenerwowana. Nie wiem czy spowodowane to było tym że miałam okres czy tym o czym wspomniała mama Niall'a. Po chwili mój narzeczony wszedł do ubikacji i przykucnął przy mnie.
-Co jest ?
-Nic. -skłamałam.
Blondyn wziął mnie na ręce i przeniósł na łóżko.
-Ja ci powiem nic. - powiedział stojąc nade mną.
-A co mi zrobisz ?
Nie odpowiedział. Po kilku chwilach rzucił się na mnie i zaczął mnie gilgotać.
-P...Przestań.
-Powiedz co ci jest to przestanę.
-D..do...dobra.
Usiadł obok mnie.
-Boję się.
-Czego ?
-Tego co będzie z moimi rodzicami.
-Dokładniej
-Czuję się lepiej. Może się z nimi spotkam porozmawiam.
-Caro...
-Wiem co chcesz powiedzieć ale muszę się z nimi pogodzić. Przynajmniej do naszego ślubu.
-Masz racje. Po świętach pogadamy z nimi. A teraz chodź idziemy na rynek.
-A po co ?
-Świętowanie w Mulingar. Zbieramy się na rynku pijemy wspólnie kakao i ciepłe wino a na scenie śpiewają gwiazdy.
 Zeszłam na dół podpierając się kulami. Ubrałam ciepłe buty, szalik i czapkę. Ruszyliśmy w stronę centrum. Słychać było dźwięki świątecznych piosenek. Kiedy doszliśmy do celu zobaczyłam wielką choinkę oświetloną milionami małych lampeczek. Na scenie śpiewała jakaś irlandzka piosenkarka, której niestety nie znałam. Rodzice Niall'a zajęli miejsce przy stoliczku a my poszliśmy po grzane wino.
-Cześć stary ! -krzyknął nagle jakiś chłopak rzucając się na mojego narzeczonego.
-Siema Gavin ! Co u ciebie ?
-Nuda w porównaniu do tego co u ciebie ! Szkoła, praca, dziewczyna.
-No na nudę nie narzekam. Dom, scena, narzeczona.
-Nie gadaj ! Gratuluję brachu.
-Dzięki. To jest Caroline, a to Gavin.
-Miło mi. - powiedziałam podając rękę.
Chłopaki pogadali jeszcze chwilę i pożegnali się.
-Kto to był ? -spytałam.
-Kolega z klasy. Fajny gość.
Wzięliśmy wino i ruszyliśmy do stolika. Nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo ?
-Cześć Caroline. Co u was ? -usłyszałam głos El w słuchawce.
-Nie uwierzysz.
-Co jest ?
-Jestem narzeczoną Niall'a.
-O cholera. Ja dzwonię do ciebie z tym samym.
-Co za debile. Zmówili się.
-Najprawdopodobniej.
-Poza tym skręciłam kostkę.
-O kurczę.
-A masz wieści od Harry'ego ?
-Gadał z Lou i wszystko jest dobrze.
-Ja kończę bo grzane wino stygnie. Papa
-Paa.
Zakończyłam rozmowę i usiadłam do stolika.
-Pojutrze jedziemy do USA.
-Wiem nie mogę się doczekać. Spotkam JB.
Niall przytulił mnie mocno, ale zadzwonił jego telefon.
-Co jest Harry ?
-Nie płacz. Co jest mów.
Chłopak rozłączył się i rzucił telefonem. Wstał i ukrył twarz w dłoniach.
-Co jest ?
-Nicole jest w szpitalu.Jest źle. Nie pojedzie z nami do Ameryki.
Zatkało mnie.

7 komentarzy:

  1. O ja pierdziele *0* oni są narzeczonymi to taaakie słodkie <3 .... Ale Nicole.. Biedna pisz dalej!! @Horanek_xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahah zmówili się, Boże jakie to słodkie ! <3 Ja chcę kolejny rozdział ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne <3 <3 <3 ,kiedy następny rozdział ???

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne ! ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chcę już kolejny !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chcę następny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Dodaj już następny plisss !!!!

    OdpowiedzUsuń