W mojej głowie było mnóstwo myśli. Czy dobrze zrobiłem że
jej powiedziałem ? Czy ona będzie mnie traktowała jak wcześniej ? Miałem
dylemat. Wyczuła to chyba i przytuliła mnie.
-Kocham cię mimo to.
Poczułem jak ciepło otacza moje serce. Złączyliśmy nasze
usta w namiętnym pocałunku. Wszystkie moje problemy zniknęły. Kiedy czułem jej
dotyk byłem spokojny. Zaczął kropić deszcz. Ale my byliśmy zajęci czym innym.
Caroline odsunęła się na chwilę.
-Po raz drugi spełniłeś moje marzenie !
Zrobiłem zdziwioną minę. O co jej chodziło ?
-Nooo wiesz pocałunki w deszczu i te sprawy.
-Ah no tak ! Masz jeszcze jakieś marzenia ? - spytałem całkiem poważnie.
-Moje marzenie stoi przy mnie.
Zacząłem się obracać wokół.
-Gdzie ?
-To ty !
-Oh no tak ! – powiedziałem.
-A twoje marzenia ?
-Mieć cały świat przy sobie.
-Ale Niall to niemożliwe !
-A co robię teraz ? Mam swój świat przy sobie. Ty jesteś
moim światem Caroline !
Zrobiła się różowa. Lubiłem kiedy się rumieniła to było
takie słodkie. Zjechałem dłońmi w dół i lekko ścisnąłem jej pośladki.
-Ej ! – lekko podskoczyła.
-Chodźmy usiąść. – powiedziałem ruszając w stronę ławki.
Siedzieliśmy w ciszy. Deszcz siąpił ale z mniejszą siłą. Nagle
Caroline przerwała to.
-Niall czy ty go zabiłeś ? –spytała wiercąc we mnie dziurę
swoim spojrzeniem.
-Nie. Powiedziałem patrząc przed siebie.
-Spójrz na mnie.
Spojrzałem jej w oczy. Moje były wypełnione łzami.
-On żyję. Nic poważnego mu się nie stało.
-To dlaczego Logan siedzi nadal w więzieniu ?
-Jego wyrok wynosi 3 lata. Narkotyki, alkohol, przekroczenia
na drodze i uszczerbek na zdrowiu.
-Aha. Niall jedźmy już. Źle się czuję.
-Ok już dzwonię.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i wstaliśmy idąc na parking.
Czekaliśmy w umówionym miejscu. Caroline położyła swoją dłoń na moim ramieniu.
-Niall słabo mi.
Tylko tyle zdążyła powiedzieć. Po tych słowach osunęła się
na ziemie. Przykucnąłem przy niej. Zacząłem ją szturchać ale nic to nie dawało.
Chwyciłem ją i zacząłem biec w stronę wejścia do szpitala. Ratownicy stojący
przy drzwiach wzięli ją i pobiegli do środka. Pobiegłem za nimi. Zatrzymano
mnie przed wejściem na salę przyjęć. Siedziałem na krześle i czekałem aż coś
powiedzą. Nikt nic nie wiedział. Po chwili spostrzegłem, że w moją stron biegną
chłopaki razem z dziewczynami.
-Co jest ? – zapytała Dan.
Nic nie powiedziałem. Rzuciłem się w ramiona Liam’a i
zacząłem płakać.
-To nic poważnego ! Zobaczysz. Caroline jest silna. –
pocieszała mnie dziewczyna.
-Jeszcze kilka godzin temu lekarz powiedział, że to angina.
A później zemdlała. Opadła na ziemię.
Nadal trwałem w uścisku z Liam’em. Gładził mnie po plecach
wiedział, że mnie to uspokaja. Nie płakałem już ale w jego ramionach czułem się
bezpiecznie. Zachowywałem się jak baba, ale mojego życia nie było przy mnie.
Bez niej czułem się inny. Taki pusty i bez emocji. Moja księżniczka zostawiła
mnie samego.
-Czy jest tu pan Horan ? –zapytał znajomy głos.
Obróciłem się i zobaczyłem lekarza.
-Co z nią jest ? – zapytałem ocierając łzy.
-Omdlenie jest spowodowane stresem. Dziewczyna jest bardzo
spięta. Przewidujemy również, że jej organizm jest wycięczony chorobą. Wirus za
szybko się rozwinął i ciało nie zdążyło się obronić.
Odetchnąłem z ulgą.
-Czy mogę ją odwiedzić ?
-Tak ale chwilkę. A i mam pytanie. Czy wie pan może gdzie są
rodzice ? Jest ona pełnoletnia ale jednak wolałbym z nimi porozmawiać. Dziewczyna
waży o wiele za mało. To też jeden z powodów omdlenia.
-Jej rodziców nie ma. Są w pracy za granicą. Ale kiedy wrócą
skieruje ich do pana.
-Dziękuję. Idź już do niej idź !
Pobiegłem w stron wskazanych drzwi. Zastałem tam leżącą Caroline.
Była blada a jej włosy były związane w koczka na czubku głowy. Pod jej oczami
były fioletowe cienie. Siadłem na krześle przy łóżku. Złapałem jej dłoń i
pocałowałem jej wierzch.
-To moja wina. –szlochałem.-obciążyłem cię moją
przeszłością. Nie mogę ci zapewnić, że zawsze będę z tobą jestem beznadziejny
Caroline !
-Cicho. Kocham cię ! I to wcale nie jest twoja wina. To ja
wszystko przeżywam. I to ja miałam marzenie o całowaniu w deszczu.
Uśmiechnąłem się. Nawet w takiej poważnej sytuacji dała coś
od siebie.
-Ale teraz idź po herbatę kochanie. Proszę !
Z punktu widzenia Caroline
Kiedy Niall wyszedł oderwałam od mojej ręki wszystkie
kroplówki i przewody. Nie zamierzałam zmoczyć łóżka a tym bardziej nie zamierzała
do tego czegoś sikać. Szybko ruszyłam do łazienki podtrzymując ścian żeby nie
upaść. Kierowałam się przed siebie. Nie wiedziałam gdzie idę. Po kilku minutach
drogi znowu znalazłam się w tym samym miejscu. No pięknie zgubiłam się.
Zobaczyłam, że na ścianie wisi tablica. Byłam właśnie na pediatrii. Weszłam do
jakiejś Sali. Były tam kolorowe ściany i misie. Moją uwagę zwróciło łóżku,
którym leżała dziewczynka z chustką na głowie. Była przykryta kołdrą na której
było One Direction. Uśmiechnęłam się do siebie. Dziewczynka spojrzała na mnie.
-Cześć jestem Caroline. Zgubiłam się. Nie wiesz może gdzie
jest toaleta ?
-Nie, ale możesz skorzystać z mojej. – wskazała.
Szybko weszłam do pomieszczenia i załatwiłam swoją potrzebe.
Umyłam ręce i wyszłam. Teraz dziewczynka siedziała na łóżku.
-Masz ładną pościel wiesz ?
-Wiem. Pani lekarka mi ją dała. Ona wie, że ich kocham.
-A wiesz, że ja też ich kocham ! A najbardziej jednego.
Niall’a . – wskazałam na pościel.
-Ja kocham Harry’ego. To mój mąż !
-Och cudownie ! A jak ma na imię pani Styles ?
-Nicole.
-Bardzo ładne imię ! A mogę z tobą posiedzieć ?
-Tak. Jestem zawsze sama lubię jak ktoś mnie odwiedza.
-A twoi rodzice ?
-Nie mam.
-A jakaś rodzina ?
-Jestem sama. Moja mama zmarła po urodzeniu a tata porzucił
po tym jak dowidział się, że mam białaczkę.
-Jesteś bardzo dzielna ! – powiedziałam i przytuliłam ją.
Siedziałyśmy jeszcze chwile i rozmawiałyśmy o marzenia. Jej
było pójście na koncert albo spotkanie ich. Moim koncert Justina. Nic nie
mówiłam kim jest dla mnie 1D. Nagle ktoś wszedł do pokoju. Siedziałam tyłem.
Kiedy odwróciłam się zobaczyłam mojego chłopaka.
-Tu jesteś ! Cały szpital cię szuka. Oo a co to za piękna
dziewczynka. –powiedział podchodząc do nas.
Oczy Nicole były szeroko otwarte. Nie mogła uwierzyć w to co
widziała. Kiedy Niall ją przytulił zaczęła płakać.
-Co jest ?
-Nie mogę uwierzyć, że cię spotkałam. A ty Caroline dlaczego
nie krzyczysz ? Przecież go kochasz !
Uśmiechnęłam się.
-To moja dziewczyna. – powiedział Niall.
Siedzieliśmy z Nicole bardzo długo. Mój chłopak obiecał jej
wizytę całego 1D. Przytulał ją co chwilę. Poszliśmy, ponieważ lekarz na
wygonił. W mojej Sali było mnóstwo kwiatów, balonów i rysunków.
-Skąd to się tu wzięło ?
-Fani. Wyjrzyj przez okno.
Na chodniku stało około 100 fanek z transparentami. Pisało
tam, że kochają mnie i życzą powrotu do zdrowia. Uśmiechnęłam się i pomachałam
im. Kilka z nic zauważyło mnie i zaczęło krzyczeć.
Weszłam na twittera. Dostawałam wiadomości o tym jak mnie
kochają. Wiele z nich przepraszało za wcześniejsze nie miłe wiadomości. Kiedy
wyłączyłam laptopa zobaczyłam Niall’a z herbatą.
-No to co czytamy te listy ? – powiedział uśmiechając się.
-Oczywiście !
Usiedliśmy na podłodze i zaczęliśmy przeglądać wszystkie
wiadomości do mnie.
___________________________________________________________________________________
PROSZĘ O KOMENTARZE ! DOBIJCIE DO 10 CHOCIAŻ I BĘDĘ SZCZĘŚLIWA ♥ JEŚLI CZYTACIE MIEJCIE SERCE I WYRAŹCIE SWOJĄ OPINIE NA DOLE ! BARDZO MNIE TO MOTYWUJĘ DO PISANIA NASTĘPNYCH ROZDZIAŁÓW ♥
No cóż. Jak zawsze świetny. Tyle powiem :)
OdpowiedzUsuńno powiem ci że świetny!!;>
OdpowiedzUsuńSuper *-* Z resztą jak zawsze. Nie moge się doczekać kolejnego.
OdpowiedzUsuńMocno ściskam ;*
SIUPELLLLLL <333
OdpowiedzUsuńswietny<3 czekam na nastepny <3<3 oby byl szybko;) @VictoriaLokk
OdpowiedzUsuńOOHHH JaK zawsze świetnie! Umiesz tak słodko pisać, że łezka zakręciła mi się w oku ... <3 @MochOsw
OdpowiedzUsuń