czwartek, 16 maja 2013

XI.



Siedzieliśmy tak w ciszy aż powiedziałam.
-Harry nie rób tak więcej proszę. Co by było gdyby Niall to zobaczył.
-Przepraszam. – jego głos był pełen skruchy.
Z punktu widzenia Niall’a
Oderwałem się od niej.
-Co ty kurwa robisz Sophy ?! – wrzasnąłem.
-Wiem, że chcesz do mnie wrócić Horan ! – powiedziała ponownie się do mnie przybliżając.
Odepchnąłem ją. Złapałem za ramiona.
-Słuchaj nie jestem damskim bokserem i mam zasady ale chciałbym je złamać i ci porządnie przypierdolić !
Zatkało ją. Puściła mnie. Wybiegłem z klubu i zobaczyłem uciekającą Caroline i goniącego za nią Harry’ego. Zwolniłem bo wiedziałem, że nie chce mnie widzieć. Spacerowałem w stronę miejsca gdzie siedzieli. Schowałem się za rogiem budynku. Przyglądałem się z jaką czułością Harry obejmuje moją dziewczynę. Gotowało się we mnie ale on ją pocieszał. To wszystko przeze mnie. To przeze mnie płakała. Skrzywdziłem ją. Ruszyłem w stronę klubu nic tu po mnie. Wsiadłem do najbliższej taksówki i powiedziałem gdzie chce jechać. Kiedy tak jechałem zacząłem przypominać sobie wszystkie chwile z Caroline. Nie mogę jej stracić. Znalazłem moją księżniczkę i będę z nią ! Ale nie chce jej się dziś pokazywać. Ona nie chce mnie widzieć. Nagle bezwładnie łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Nie poznawałem siebie. Nigdy nie płakałem a teraz pokazuję swoją słabość przed nieznanym człowiekiem. Muszę to w końcu przyznać. Jestem wrażliwy i nie zamierzam teraz tego ukrywać.
Z punktu widzenia Caroline
-Zadzwonię do Lou podwiezie cię ok ? – zapytał Harry.
-Ale niech przyjedzie tu z dziewczynami błagam. – powiedziałam siąkając nosem.
Po pięciu minutach podjechał wielki wóz. Wstałam. Moje nogi były jak z waty. Zorientowałam się również, że po drodze zgubiłam moje buty a sukienka jest potargana. Zakryłam się marynarką chłopaka i wsiadłam. Dan i reszta od razu rzuciły się na mnie i zaczęły pocieszać przez co jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Samochód się zatrzymał Liam wybiegł i po chwili wrócił. Trzymał w ręce reklamówkę.
-Dziewczyny dzisiaj śpicie u Caroline. Tu masz lody kochana mi to zawsze pomaga. Jak byłem mały i zdechł mi żółw to jadłem jak szalony. – mówił chłopak.
-Yhym Liam – znacząco odchrząknęła dziewczyna- skończ !
Byłam bardzo zmęczona . Po chwili byliśmy pod domem. Wysiadłam i przewróciłam się. Zaczęłam płakać jeszcze głośniej. Byłam taka beznadziejna. Nie miałam siły iść a co dopiero utrzymać przy sobie chłopaka. Harry podniósł mnie i zaniósł do domu. Dał buziaka w polik i uśmiechnął się pocieszająco. Na stole była kartka od mamy. „Pojechaliśmy do Włoch w interesach wracamy za kilka dni, twój brat jest u cioci. Nie martw się o nic wrócimy nie długo.”
Rzuciłam kartkę i poszłam z dziewczynami na górę. Zdarłam z siebie sukienkę nie przejmując się, że jestem w samej bieliźnie.
-O boże Caroline jesteś cała posiniaczona ! Masz rozciętą nogę. – mówiła wystraszona El.
-To nie ważne. Macie tu koszulki do spania przebierzcie się. – rzuciłam im 3 t-shirty.
Sama poszłam pod prysznic. Gdy woda zaczęła spływać po moim ciele poczułam okropny ból. Rzeczywiście noga była rozcięta. Nic dziwnego jak leżałam na ulicy przyciśnięta ciałem chłopaka. Po kilko minutowym prysznicu wyszłam i ubrałam koszulkę, która leżała na koszu z brudami. Weszłam do pokoju i otworzyłam szeroko oczy. Mój pokój był oświetlony świeczkami i wszędzie leżały poduszki i koce. Był popcorn i lody.
-Kiedy wy to zrobiłyście ?
-Wiesz Perrie jeśli chce potrafi być naprawdę dobra w przeszukiwaniu czyichś domów ! – powiedziała Dan.
Usiadłam obok nich i zaczęłam jeść lody. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym ale ja byłam myślami gdzie indziej. Perrie wygłupiała się i skakała po pokoju jak mała małpka ale nie umiałam się dzisiaj śmiać. Oparłam się o poduszkę przykryłam kocem i nawet nie wiem kiedy odpłynęłam.
                                                                             ***
Rano obudziło mnie chrapanie. Otworzyłam jedno oko to była Perrie. Dzisiaj była niedziela więc mogłam jeszcze pospać ale nie mogłam. Za dużo myśli zaprzątało moją głowę. Nagle zadzwonił budzik Dan. Otworzyła oczy i wstała.
-Przepraszam cię kochanie ale muszę iść na próbę. – powiedziała całując mnie w policzek.
Ubrała się i wyszła. Po kilku minutach wstała Perrie. Ubrała się szybko i wytłumaczyła mi, że jedzie z Zayn’em do jego rodziców. Leżałam jeszcze 20 minut kiedy obudziła się El. Ona musiała jechać do pracy. Zostałam sama z bałaganem w pokoju i w mojej głowie. Co najpierw ogarnąć ? Zebrałam się i zdecydowałam posprzątać pokój.
Po kilkunastu minutach mój pokój błyszczał. Siadłam i zadzwoniłam do Johna.
-Co jest ? – zapytał.
-John ja …- zaczęłam się jąkać aż w końcu zaczęłam płakać.
-Już jadę nie płacz ! Co chcesz kfc czy nandos ?
Na jego ostatnie słowo wybuchnełam głośniejszym płaczem.
-Okeeej rozumiem już o co chodzi !
Nie czekałam długo jak usłyszałam pukanie do mojego pokoju. Wszedł mój przyjaciel i  podbiegł do mnie. Przykucnął i powiedział:
-Opowiadaj !
Opowiedziałam wszystko. Kilka razy przerwałam bo płacz sprawiał, że nie mogłam nic powiedzieć.
-Cholera jasna ! – powiedział John łapiąc się za głowę.
Przytulił mnie i pocieszał.

Z punktu widzenia Niall’a
Leżałem na łóżku patrząc w sufit. Co ja narobiłem ?! Słyszałem, że dziewczyny przyjechały. Nie wiem jak wyrwały się od Caroline ale wiem, że chłopaki wiedzą już o wszystkim. Mnie to nie obchodziło. Do mojego pokoju cicho weszła Danielle i Liam.
-Niall zjedz coś nie jadłeś od wczoraj. – mówił chłopak.
-Nie jestem głodny- mówiłem bez żadnych emocji.
-Niall musisz dać jej czas. Ona ledwie się trzyma. Musi minąć trochę zanim będzie chciała cię wysłuchać. – powiedziała dziewczyna.
-Rozumiem waszą troskę ale nie pociesza mnie to. A i Liam przekaż chłopakom, że moją odwołać wszystkie próby w tym i następnym tygodniu.- powiedziałem zdecydowanie.
Chłopak kiwnął głową i wyszedł razem ze swoją dziewczyną. Zostałem sam. Nie lubiłem takich chwil bo wtedy zadręczałem się wszystkimi myślami o Caroline. Kocham ją najbardziej na świecie. Była moją księżniczką.
Z punktu widzenia Caroline
John musiał już iść. Zostałam sama. Miałam ochotę z kimś porozmawiać ale nikt nie miał dla mnie czasu.

__________________________________________________________________________________
 UWAGA ! CZYTASZ=KOMENTUJESZ !
TAKI SMUTNY ALE NIE MARTWCIE SIĘ BĘDZIE SIĘ DZIAŁO W NASTĘPNYCH :)

5 komentarzy: