-Tak to dobry pomysł tato ! - powiedział Niall.
Wzięliśmy walizki i całą grupą ruszyliśmy do dużego samochodu państwa Horanów. Dzieci Paula były wniebowzięte padającym śniegiem. Już planowały co będą robiły u swojej ciotki. Po kilku minutach drogi zatrzymaliśmy się przed domem gdzie ochroniarz z rodziną musiał nas opuścić.
-Jak będziecie gdzieś wychodzić z Caroline dzwońcie a do was dołączę. Po to tu przyjechałem. - powiedział Paul ściskając mnie a potem mojego chłopaka.
Pomachaliśmy im i ruszyliśmy na kolację.
-Tam gdzie zawsze tato ? - zapytał blondyn.
-Tak. Zajęliśmy już stolik.
Mina irlandczyka była taka radosna jak mina dziecka, które dostało cukierka. Musiał lubić to miejsce.
-Wiesz Caroline. Jutro oprowadzę cię po Mulingar. Spodoba ci się tu.
-A ja cię jutro zapoznam z moją narzeczoną. Polubicie się ! - powiedział Greg.
-Och cudownie. - powiedziałam podekscytowana.
-O Caroline a ja pokażę ci jak ugotować kilka irlandzkich potraw świątecznych. Będziesz je mogła gotować mojemu synkowi.
-Dajcie jej wszyscy spokój. Przecież się nie roztroi ! Ale lekcja gotowania to dobry pomysł.
-Znajdę czas na wszystko.
Po chwili rozmowy byliśmy na miejscu. Resteuracja była dość mała. Z zewnątrz wyglądała dość obskurnie. Kiedy weszliśmy się do środka oniemiałam. Ściany były obite drewnem a pośrodku stał kominek, na którym leżały mięsa. Na drewnianych ławach leżały koce. Na ścianach wisiały obrazy, głowy zwierząt i zdjęcia właścicieli z różnymi sławami. One Direction już tam wisiało. Little mix również. Kiedy usiedliśmy Niall opuścił nas i poszedł na kuchnię.
-Gdzie on poszedł ? - zapytałam.
-Przywitać się z właścicielem i wziąść zamówione dla nas wino grzane. Polubisz to ! - powiedział Greg.
Po chwili chłopak wrócił. W rękach miał kufle wypełnione gorącym alkoholem.
-Niczym niemiecka kelnerka ! - krzyknął jego brat śmiejąc się.
-Zamknij się Greg !
-No co ? Taka prawda.
Jeszcze trochę się posprzeczali i kłótnia ucichła. Wino rzeczywiście było pyszne. Kelnerka przyniosła na kiełbasę z grilla. Eh i moja dieta poszła się pieprzyć. Ale to było takie pyszne ! Niall pochłonął aż dwie i nadal był głodny.
-Jak się czujesz Caroline ?
-Już dobrze. Niall zadbał o to żebym była spokojna. Załatwił mi nauczycieli do domu.
Chłopak objął mnie mocno i pocałował w czubek głowy.
-Kocham cię. - szepnął tak, że tylko ja mogłam to usłyszeć.
Uśmiechnęłam się do niego.
-Jesteście tacy słodcy. Jakbym widział siebie i twoją matkę Niall ! - powiedział jego ojciec.
Niall ścisnął mnie mocniej. Kiedy byłam blisko niego czułam się taka bezpieczna. Oparłam głowę na jego ramieniu i wtuliłam się. Byłam bardzo zmęczona.
*Z Punktu Widzenia Niall'a*
Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Miałem obok swoją rodzinę, dziewczynę, jedzenie. Cieszyłem się że tata i mama polubili Caroline. Z resztą jak można jej nie lubić. Ona jest aniołem. Poczułem, że dziewczyna opiera się o moje ramię.
-Tylko nie zaśnij księżniczko. - szepnąłem.
Pokiwała tylko głową.Nie minęło nawet 5 minut kiedy dziewczyna smacznie spała.
-Chyba musimy się zbierać bo moja księżniczka zasnęła. - powiedziałem.
-No dobrze no to zbieramy się.
Mama podała mi kurtkę, czapkę i szalik Caroline. Ubrałem ją. Podniosłem dziewczynę i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Po chwili byliśmy już w samochodzie. Droga miała potrwać kilkanaście minut. Ułożyłem ją na swoich kolanach i patrzyłem na jej piękną twarz. Gładziłem każdy centymetr. Była moim aniołem moją miłością moim życiem. Kim bym był gdyby nie ona. Żyłbym nadal zakłamany. Sophy robiłaby ze mną co chciała. Razem z Caroline przyszło do mnie szczęście. Nachyliłem się i pocałowałem delikatnie jej malinowe usta.
-Jesteśmy. - powiedział tata parkując samochód na podjeździe.
Ostrożnie podniosłem dziewczynę i wysiadłem. Kiedy Greg trzasnął drzwiami i Caroline otworzyła oczy.
-Obudziłeś ją cioto ! - powiedziałem patrząc na niego zabójczym wzrokiem.
-Przepraszam. - odpowiedział unosząc ręce w geście obronnym.
Postawiłem ją na ziemi. Wszyscy ruszyliśmy do domu. Powiesiłem nasze kurtki i wniosłem walizki do mojego pokoju. Caroline poszła za mną.
-Wow jakie wielkie łóżko !
-Jak byłem mały było dla mnie ogromne i bałem sam się na nim spać a teraz jak znalazł dla naszej dwójki.
-Dokładnie. O widzę, że byłeś fanem rugby.
-O tak ! Teraz nie mam czasu oglądać ale z chęcią wybrałbym się na jakiś mecz.
Kiedy dziewczyna oglądała moje puchary podszedłem i przytuliłem ją od tyłu.
-Chcesz dokończyć to co zaczęliśmy przed wyjazdem ?
-Niall ! - skarciła mnie- Przy twoich rodzicach ? Ogłupiałeś.
-Oj tam ! Mam grube ściany.
-Nie. Jak będziemy sami oczywiście znaczy o ile nie rozboli mnie głowa. - powiedziała.
-Carol...
-Żartuję ! Jeśli tylko będziemy sami dokończymy to obiecuję.
-Nie żartuj tak nawet !
-Niall ! - krzyknęła moja mama.-Herbata !
Zbiegliśmy z góry do kuchni. Wzięliśmy kubki i powoli piliśmy gorący płyn.
-Jutro idę do pracy. Waszym zadanie jest zrobienie zakupów, pojechanie po choinkę i ubranie jej. Niestety muszę pojechać do pracy więc jest to na waszej głowie.
-Będziemy sami ?
-Tak. Tata i Greg też pracują.
-Oh no tak. - powiedziałem z powagą chociaż w środku gotowało się we mnie z radości.
Ja i Caroline sami.
*Z Punktu Widzenia Caroline*
Cholera jasna ! Kto by się spodziewał, że tak szybko nas zostawią samych. Po co ja mu to obiecywałam. Szczerze to boje się pierwszego razu.Boję się cholernie.
-Muszę na chwilę iść do pokoju.
Ruszyłam na gorę. Kiedy byłam na schodach Niall mnie złapał.
-Co jest ?
-Niall ja boję się to zrobić.
Chłopak nic nie powiedział tylko pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju.
-W życiu nie zrobiłbym ci krzywdy. Jeśli nie chcesz to powiedz.
-Chcę. Ale boję się.
-Rozumiem. - powiedział i przytulił mnie mocno. - Będę ci kochał nawet jeśli tego nie zrobimy.
Z moich oczu spłynęło kilka łez.
-Błagam nie płacz. Nie chcę nic na siłe. Rozumiesz ? - powiedział i rozpłakał się.
-Nie płacz Niall - powiedziałam przytulając go.
-Nie chce żebyś pomyślała że chcę cię do tego zmusić. Zrobimy to jak będziesz gotowa. Dobrze ?
-Tak.
-Teraz idź się umyć bo jesteś zmęczona.
Weszłam do łazienki i puściłam wodę. Wanna napełniła sie po kilku minutach. Weszłam do ciepłej wody. Umyłam się dokładnie.
Oparłam moją głowę i zamknęłam oczy. Nagle do łazienki wszedł mój chłopak.
-Jesteś nadal zła ? - zapytał siadając na sedesie.
-Nie. - powiedziałam spuszczając głowę.
Chłopak podszedł bliżej.
-Caroli...
-Nie.
-Przepraszam cię. Pośpieszyłem się.
-To ja cię przepraszam. To ja ci obiecałam. Przerosło mnie to. Nie jestem gotowa. - powiedziałam i odwróciłam swoją głowę.
-Popatrz na mnie. - powiedział trzymając moją twarz w swoich dłoniach. - Ty nie masz za co. Więc zgoda ?
-Zgoda.
Kiedy chłopak wstał pociągnęłam go za rękę i wpadł do wanny.
-Hahahha co to było kochanie.
-To nasza kąpiel przy świecach.
-Hahaha lepsze to niż nic.
-A nie uważasz, że powinniśmy jakoś zdrobniale się nazywać ?
-Na przykład hipcio ?
-Ej czy ja ci przypominam hipcia ?! - powiedziałam i ochlapałam go.
-Tylko proponuje.
-Więc ja cię będę nazywać kurczaczek. Hahha ty lubisz kurczaki !
-Dobry pomysł ! A ja ciebie życie.
-Co ? Czemu ? - zdziwiłam się.
-Jesteś moim życiem.
-Niall ty jesteś taki kochany. Ale w miejscu publicznym nie będziesz mnie wołał życie xd
-A no tak więc może kwiatuszek ?
-O to mi pasuje ! - powiedziałam zakrywając się nową warstwą piany. - nie uważasz że to nie fair że ty masz ciuchy a ja jestem golusieńka jak mnie pan Bóh stworzył ?
-Dla kogo nie fair to nie fair. Mi tam się podoba.
_________________________________________________________________________________________
DODAŁAM TEN ROZDZIAŁ MIMO TEGO ŻE NIE BYŁO 15 KOMENTARZY. OSTATNIO WAS ZANIEDBUJĘ WIĘC MACIE TAKI PREZENT ODE MNIE. MOŻE PRZY TYM ROZDZIALE WAM SIĘ UDA HMMM ? I JAK SIĘ PODOBA NOWY BLOG ? PISAĆ DALEJ CZY ODPUŚCIĆ ?
HAHAHHAH Najweselszy rozdział !
OdpowiedzUsuń"Niall pochłonął aż dwie i nadal był głodny."
:)cudowny
OdpowiedzUsuńczekam na następny...:***
OdpowiedzUsuńSuper !!!!!!!!!!!! nie mogę się doczekać następnego :D
OdpowiedzUsuń<3 świetny <3
OdpowiedzUsuńsuper czekam na następny
OdpowiedzUsuńI <3 You , twój blog jest super
OdpowiedzUsuńCaroline - kwiatuszek , jakie to sweet <3
OdpowiedzUsuńAwww
OdpowiedzUsuń